T5 - symboliczne zmiany

, Sławomir Herman

T5 jadący

Najpopularniejsze narzędzie do pracy np. w firmie budowlanej i nie jest to łopata, choć ma bardzo szerokie            zastosowanie? Oczywiście mam na myśli nowego Transportera – T5. To niemieckie narzędzie odważnie wjeżdża na budowy, place, drogi, salony....trafił też w moje ręcę. Jak spisał się VW T5? Moim zdaniem świetnie, ale to dopiero jego początki. Jedno jest pewne, że właśnie ten samochód można śmiało nazwać jednym z najlepszych narzędzi do pracy.

Jak zawsze do takich pojazdów podchodzę sceptycznie. Bo to duże, nie wiadomo na jaki się zdecydować – a teraz będzie jeszcze trudniej, bo według wyliczeń producenta można sobie skonfigurować , aż 460 wersji Transportera w zależności od potrzeb, no i cenowo też nie jest lekko. T5 po delikatnym retuszu ma cechy nowego DNA Volkswagena. Widać to przede wszystkim po przednich reflektorach. Ich charakterystyczne linie odnajdziemy w innych samochodach niemieckiego koncernu.

Czy są one ładniejsze? W T5 na pewno są dziwne, a to znaczy, że całkokształt przodu nie jest dynamicznie rozwiązany. Jak dla mnie to najsłabszy punkt nowego dzieła. Zdecydowanie wolę wnętrze, które jest teraz lepiej wykonane, jest ładniejsze i bardziej przystępne. Jeżeli dodamy do tego nowe silniki diesla to nowy T5 rysuje się bardzo optymistycznie. Pompowtryskiwacze poszły w zapomnienie, a nowoczesna technologia typu common rail wkroczyła odważnie pod maskę T5. Nowe silniki TDI o pojemności 2 litrów są teraz bardziej ekonomiczne , ekologiczne i trwalsze. Dlaczego? Producent chwali się, że pasek zębaty w silniku należy wymieniać po przejechaniu 200 tysięcy kilometrów, a to oznacza, że jest to prawie dwa razy dłuższy okres eksploatacji tego elementu niż dotychczas.

T5 jest samochodem na pewno dojrzałym i to w wielu jego elementach. Sprzedaje się doskonale w całej Europie. A my mamy jeszcze jeden powód do dumy. Auto powstaje w fabryce w Poznaniu i to jest jak na razie dla nas najważniejsze.