Opłata emisyjna i wzrost cen paliw

, Sławomir Herman
Opłata emisyjna i wzrost cen paliw

Na cenę paliwa składają się akcyza, opłata paliwowa, koszt zakupu w rafinerii, marża detaliczna oraz podatek VAT. Jak widać cena końcowa to suma 5 składowych. Niestety jak się okazuje to nie koniec. Rząd chce wyciągnąć z kieszeni kierowców rocznie dodatkowo 255 milionów złotych!!! Oczywiście na razie są to tylko plany, ale gdyby ustawa weszła w życie to jej obowiązywanie miałoby miejsce od pierwszego stycznia przyszłego roku.

Kierowcy od zawsze są obciążani dodatkowymi podatkami w cenie paliwa. Dlaczego? To proste, nie zatankujesz nie pojedziesz. I tak koło się zamyka. Kierowcy, przedsiębiorcy, generalnie całe społeczeństwo korzystające z transportu ma dotknąć tak zwana „opłata emisyjna”. Oznacza to podwyżkę ceny paliwa o 80 złotych za 1000 litrów. Rząd tłumaczy, że podwyżka dotknie tylko producentów i importerów paliw, ale z góry jest to przesądzone, że dodatkowe koszty zostaną przerzucone na kierowców właśnie.

Górnolotne tłumaczenie, że z pozyskanych środków rząd dofinansuje program rozwoju elektromobilności (czyli projekt polskiego samochodu o napędzie elktrycznym) jest tylko mydleniem oczu. Tym bardziej, że polska motoryzacja nie istnieje już od bardzo dawna. Nie od dzisiaj też wiadomo, że pozyskane pieniądze w magiczny sposób znikną i zostaną przeznaczone na inne cele jak np. 500+. Gdyby tak miało się stać to jeszcze pół biedy, ale gorzej gdyby ministrowie otrzymali wysokie nagrody pieniężne za wadliwe ustawy.

Jak szacują eksperci i analitycy rynku paliwowego cena detaliczna litra benzyny i oleju napędowego może wzrosnąć nawet o 8 groszy netto. Doliczając VAT kwota ta zamknie się prawie na 10 złotych. To smutne, że rząd szuka dodatkowych pieniędzy ponownie w kieszeni kierowców. To najprostsza metoda, ale przypomnijmy, że w roku ubiegłym próbowano dołożyć do ceny paliwa 20 groszy na litrze na tak zwane wsparcie budowy dróg. Na szczęście rząd wycofał się z tej decyzji i mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.

Grupa LOTOS wydała w sprawie wprowadzenia opłaty emisyjnej komunikat, z którego wynika, że „nie przewiduje ona w związku z tymi planami wzrostu cen detalicznych paliw”. Podpiera swoją argumentację tym, że ceny paliw są uzależnione od zupełnie innych czynników rynkowych takich jak koszty zakupu surowca i gotowych produktów na międzynarodowych giełdach oraz kurs złotego do dolara amerykańskiego. Są też jeszcze inne czynniki związane z sytuacją na lokalnym mikro-rynku.

Niestety osobiście nie jestem takim optymistą. Wiem, że taka sytuacja będzie tylko chwilowa, tylko po to, aby w późniejszym czasie podnieść cenę paliw detalicznych na własnych stacjach. Obym się mylił.