Wyścigowy świat na torze w Zolder

, Sławomir Herman
Wyścigowy świat na torze w Zolder

Tor wyścigowy w Zolder to ważne miejsce dla każdego kibica sportów motorowych. Na pętli o długości 4 kilometrów rekordy okrążenia ustanawiali między innymi Niki Lauda (Ferrari 312 T2 w 1976 r.), John Watson (McLaren MP 4/1B Ford Cosworth 1982 r.) i wielu innych kierowców, w różnych seriach wyścigowych. Moja wizyta zbiegła się tam z zakończeniem sezonu KIA Platinum Cup – pucharu, który przyciąga młodych, stawiających pierwsze kroki w świecie dużych prędkości. Była to także okazja do zobaczenia europejskiej serii wyścigowej NASCAR.

Z zazdrością patrzę na zagraniczną organizację imprez wyścigowych oraz na miejsca w których są rozgrywane. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Każdy wie co ma robić. Zabezpieczenie trasy, sędziowie, samochody bezpieczeństwa, obsługa, biuro prasowe – nie można do niczego się przyczepić. Tor w Zolder nie jest już pierwszej młodości, a mimo to stan nawierzchni, trybuny, miejsca położone dookoła nitki wyścigowej, a nawet parkingi są w najwyższym stopniu gotowości bojowej. Tutaj nie ma miejsca na byle jakość. Dlatego tak chętnie organizowane są tutaj różne serie wyścigowe oraz odbywają się inne imprezy związane z motorsportem. To miejsce żyje.

I ma się dobrze, o czym może świadczyć cała infrastruktura. Gdybyśmy mieli odnieść to do tego co jest w Polsce – czyli do toru pod Poznaniem...a może lepiej tego nie robić?. Nawet wjazd na tor i pierwsze spotkanie z Paniami, które wydają dokumenty napawa optymizmem. Wszyscy są uśmiechnięci, pomocni i życzliwie nastawieni. Nie spotkałem nikogo, kto byłby na NIE. Nic tylko zazdrościć.

Zobacz galerię zdjęć z toru w Zolder.

A wracając do samego weekendu wyścigowego, to o finale KIA Platinum Cup już pisałem. Chciałem na chwilę zatrzymać się przy samej organizacji pucharu. To ogromny wysiłek sponsorów i przedstawicielstwa KIA w Polsce pozwala młodym adeptom sztuki wyścigowej poznawać jej tajniki. Przy okazji stykając się z wielkim, wyścigowym światem. Organizator postanowił stworzyć kierowcom możliwość zobaczenia jak wyglądają inne serie wyścigowe, stąd też pomysł na wysyłanie całej karawany KIA Picanto na tory zlokalizowane w Europie.

W Zolder mogliśmy nacieszyć oczy i uszy samochodami startującymi w europejskiej części serii NASCAR. Były też pojazdy historyczne, mocno przykuwające uwagę kibiców. Wypieszczony każdy elment karoserii, świecące klamki, mruczące silniki i ich właściciele dumni jak Paw z tego, że mogą zasiąść i zaprezentować swoje zabawki.

Przy okazji wyścigów NASCAR, można było zobaczyć wystawę Chevroletów Corvette, zjeść belgijskie pieczone ziemniaczki i skosztować najlepszego piwa w kultowym barze. Wszystko w atmosferze ryczących silników V8 (NASCAR) i trochę mniej gadających Picanto. I nikt z okolicznych mieszkańców nie wzywał policji z powodu hałasu. Ci którzy tam mieszkają rozumieją fanów wyścigów, a fani wyścigów rozumieją okolicznych mieszkańców. Stąd też obowiązujące zakazy w określonych godzinach jazdy po torze. Taka belgijska symbioza motorsportu i cywilnej ludności, mieszkającej w...lesie. Fajnie było móc nacieszyć oczy i uszy hałasem, samochodami, zapachem benzyny unoszącej się ponad torem. Miło i ekscytująco spędzony czas.