Max Verstappen pomylił dyscypliny sportowe

, Sławomir Herman
Max Verstappen pomylił dyscypliny sportowe

W życiu czasami tak bywa, że chcesz dać komuś w mordę. Pytanie brzmi: czy zrobisz to bez zastanawiania się nad konsekwencjami i nad tym czy wypada takie rzeczy robić, czy też wrócisz do domu, zabierzesz ze sobą strój sportowy i udasz się na salę gimnastyczną, by dać ujście negatywnym emocjom. Max Verstappen, kierowca Red Bull Racing Tag Heuer po GP Brazylii nie potrafił zapanować nad sobą, a że przygotowanie bokserskie już ma, to postanowił to pokazać całemu światu.

Verstappen bokserem?

Elitarny sport, grube miliony dolarów płynące niczym strumień rzeki i oczy zwrócone na idoli szybkości z całego świata. Taki jest świat Formuły 1. Okazuje się, że jest bezkompromisowy. Nie znajdą się tam kierowcy bez odpowiedniego zaplecza finansowego – tak jest teraz. Oczywiście kiedyś też dochodziło do płacenia za fotel w bolidzie, ale to, w jakim stopniu dzieje się to teraz przekracza wszelkiego rodzaju granice smaku i przyzwoitości. Tak samo jak zachowanie Maxa Verstappena po GP Brazylii. To nie kierowca, tylko bokser. Pomyliły mu się dyscypliny sportu.

Zastanawiam się, gdzie podziała się czysta rywalizacja, bez kombinowania, naciskania, ustawiania, przepuszczania i można tak wymieniać bez końca. Ten świat zmienił się i to tak bardzo, że końca może nie widać na horyzoncie, ale niesmak po każdym wyścigu zostaje.

Wystartować po to by zwyciężyć

Po co stoją na starcie kierowcy w bolidach F1? Odpowiedź jest banalna: po to, aby pomknąć najszybciej po zwycięstwo. Nie ważne jakim bolidem, ważne, że jako sportowiec z krwi i kości chcesz dać z siebie wszystko. I możemy krytykować Verstappena za jego bezkompromisową jazdę, czasami na granicy faulu na rywalu, ale to właśnie ta jego pazerność na wygrywanie daje „emocje”. Nie możemy zatem odmawiać takiej postawy innym kierowcom, o ile robią to w mądry sposób. A ten, który obserwowałem podczas GP Brazylii w wykonaniu Estebana Ocona (Force India) w moim przekonaniu był na granicy dopuszczalny. Dlaczego Francuz miał ustąpić Verstappenowi? Patrząc z jego perspektywy, moim zdaniem nie widział „pomarańczowego narwańca”, który myślał, że każdy będzie uciekał przed nim, gdzie pieprz rośnie.

Esteban Ocon nie zrobił moim zdaniem nic złego. Walczył do samego końca i obserwował prawy zakręt. Dlatego doszło do kolizji. Verstappen mógł minimalnie odbić w lewo i gdyby miał trochę wyobraźni do niczego złego by nie doszło. Zresztą otrzymał idealne wskazówki w pokoju po wyścigu od mistrza świata Lewisa Hamiltona. Ciekawe, czy wziął je sobie do serca.

Sędziowie FIA trzęsą portkami

Ocon za swoje zachowanie został moim zdaniem niesłusznie ukarany postojem w garażu. Natomiast Verstappen za swój wściekły atak z pięściami na kierowcę Force India po wyścigu otrzymał dwa dni publicznych prac na rzecz FIA. Oznacza to, że Holender zapewne odbędzie kilka pogadanek o bezpieczeństwie i na tym skończy się jego kara. To za mało. Widać gołym okiem, że w F1 są równi i równiejsi. Żenująca decyzja sędziów FIA pokazuje, że trzęsą portkami przed tymi, którzy mają pieniądze i dzięki którym jeżdżą po całym świecie, śpią w dobrych hotelach, jedzą smaczne potrawy, piją wieczorem wino i od czasu do czasu karzą tych, których nie powinno się karać.

Max Verstappen jeździ w elitarnej lidze kierowców i bez względu na to, gdzie będzie po wyścigu, w jakich okolicznościach i kto go sprowokuje nigdy nie powinien używać argumentów w postaci własnych pięści. Od tego są zacisza sali treningowej, a jeżeli nie radzi sobie z emocjami warto poszukać wsparcia u specjalisty. Panie Estebanie Ocon – nie zrobił Pan nic złego i mam nadzieję, że w F1 będzie jeszcze miejscem do tego, aby rywalizować na najwyższym poziomie bez durnych konsekwencji wyprodukowanych przez sędziów FIA. Tym Panom już dziękujemy.

fot.redbullcontentpool