Co wiemy po Rajdzie Monte Carlo?

, Sławomir Herman
Co wiemy po Rajdzie Monte Carlo?

W miniony weekend mogliśmy oglądać wydarzenia rozpoczynającego nowy sezon w mistrzostwach świata WRC Rajdu Monte Carlo. To było niesamowite z kilku powodów. Po pierwsze nastąpiły pewne przetasowania w zespołach, a to oznaczało, że kierowcy pojadą po raz pierwszy w nowych dla siebie samochodach. Po drugie do rywalizacji wrócił Sebastien Loeb i wyrzucony z Citroena Kris Meeke. A po trzecie Monte Carlo jest nieprzewidywalne i zastanawiałem się jak w takich warunkach poradzi sobie budząca się z zimowego letargu maszyneria WRC.

A skoro wspomniałem o maszynerii WRC. Falstart zaliczyła aplikacja WRC+. Niestety – nie po raz pierwszy nie poradzono sobie z dostarczeniem sygnału z wydarzeń w Monte Carlo. Na szczęście im dłużej trwały zawody, tym lepiej wyglądało to na monitorze komputera. Lepiej późno niż wcale. Reszta chyba bez zarzutu. Skupmy się teraz na poszczególnych zespołach i ich kierowcach, bo działo się naprawdę dużo. Było bardzo ekscytująco, aż do mety 16 odcinka specjalnego.

Hyundai Shell Mobis WRT

Sebastien Loeb i jego powrót do WRC elektryzował świat motorsportu od połowy grudnia ubiegłego roku. Francuz podpisał dwuletni kontrakt z ekipą Hyundaia. W 2019 roku zobaczymy Loeba w 6 rundach WRC. Jedna już za nami. Jak wypadł powrót? Moim zdaniem wyśmienicie. 4 miejsce w klasyfikacji generalnej tak nieprzewidywalnego rajdu jest naprawdę sukcesem. Biorąc pod uwagę długi rozbrat z samochodami WRC i wejście do zupełnie nowej konstrukcji i20 Coupe WRC to idealne rozpoczęcie sezonu. 9 krotny mistrz świata pokazał, że gdy tylko upora się ze specyfiką koreańskiego pomysłu na ustawianie samochodu na pewno będzie walczyć o zwycięstwa. Szkoda, że Daniel Elena – wyśmienity pilot rajdowy i prawa ręka Loeba – jest ponadgabarytowy. Nikt mu nie odbiera oczywiście tego, że jest jaki jest, ale gdyby zrzucił 15 kilogramów ze swojej wagi, może Hyundai i20 Coupe WRC w rękach Francuza byłby szybszy. Kilogramy jednak mają znaczenie, a na przestrzeni całego weekendu cenne sekundy mogą być na wagę złota.

Rola Sebastiena Loeba w tym sezonie w ekipie Hyundaia jest oczywista. Ma pracować na rzecz Thierry Neuville’a – nie oszukujmy się, podstawowego kierowcy oraz zdobywać punkty w klasyfikacji generalnej dla zespołu i odbierać je konkurencji.  Znając oczywiście chęć odnoszenia zwycięstw przez Francuza nie będzie mu łatwo dostosować się do tych zasad i na pewno podczas startów da temu wyraz nie zdejmując nogi z gazu.

Thierry Neuville ma duży apetyt w tym sezonie na zdobycie tytułu mistrza świata – mógł mieć koronę już w 2018 roku, ale taka wpadka jak podczas Rajdu Monte Carlo – pomylenie trasy, nie może mu się więcej zdarzyć. Te minimalne błędy zadecydują przy takiej stawce o tytule. Oczywiście Neuville pokazał bardzo dobre tempo w całym rajdzie i zajął drugie miejsce, ale to tylko drugie miejsce o czym świadczyła jego mina na podium. Zresztą sam przyznał w wywiadzie, że popełniony błąd odebrał mu zwycięstwo, choć śmiem twierdzić, że i tak by nie sięgnął po najbardziej okazały puchar.

Kolejnym z ekipy był Andreas Mikkelsen, który w ubiegłym sezonie żył w cieniu innych kierowców. Czy w tym sezonie będzie inaczej? Notował bardzo dobre czasy, do momentu, w którym zdemolował tylne, lewe zawieszenie i nie zobaczyliśmy go już w kolejnym dniu na odcinkach specjalnych. Ten sympatyczny Norweg w tym sezonie musi wejść na szczyt swoich umiejętności, bo jak nie to w przyszłym sezonie może zostać zastąpiony np. przez Loeba.

Citroen Total WRT

Powrót do barw Citroena przez Sebastiena Ogiera to ważne wydarzenie dla zespołu i dla samego kierowcy. Nie jest łatwo po dwóch latach wskoczyć znowu do nowego samochodu i rywalizować na najwyższym poziomie, ale Francuz pokazał, że mistrzem się jest, a nie bywa. Zwycięstwo "rajdowego profesora" na własnym podwórku cieszy. Walka trwała do ostatniego odcinka specjalnego, na którym Ogier udowodnił, że potrafi wykrzesać z siebie i samochodu cenne sekundy decydujące o zwycięstwie. Niestety Citroen chcąc walczyć o najwyższe laury, nawet mając w swoich szeregach taki ewenement rajdowy jak Ogier, musi dostarczać bezawaryjne auto. Ogier miał problemy z przepustnicą, a drugi z kierowców Esapekka Lappi musiał wycofać się z rajdu z powodu awarii silnika. To nie jest dobry prognostyk i pokazuje, że ten sezon dla Ogiera i Lappiego może być bardzo trudny.

Toyota Gazoo Racing

To mój faworyt do zdobycia tytułu mistrza świata 2019 zarówno wśród kierowców jak i zespołów. Ott Tanak, Kris Meeke, Jari-Matti Latvala – taki skład będzie działał na siebie motywująco. Głodny jazdy Meeke, po wyrzuceniu z Citroena – bo tak trzeba nazwać jego nieeleganckie zwolnienie, Tanak – buzująca estońska adrenalina, a z drugiej strony spokój, opanowanie i poczucie swojej wartości jako kierowcy, Latvala – niespełniony Fin, który w Monte Carlo pokazał, że chyba ma ciągle problem z trzymaniem ciśnienia i z motywacją, to wszystko musi zadziałać. Szef zespołu Tommi Makinen w końcu słusznie wymieszał fiński skład dodając mu szczyptę młodości i ułańskiej fantazji. Kris Meeke pokazał, że świetnie czuje się w Yarisie WRC wyznając mu nawet miłość w jednej z wypowiedzi. Zapisany Power Stage na jego konto to dopiero preludium do tego sezonu, bo na zdradliwych odcinkach trzymał się tuż za Tanakiem.

Estończyk jechał w tym rajdzie jak natchniony. Osiągnął najlepsze czasy na 7 odcinkach specjalnych i gdyby nie strata spowodowana koniecznością zmiany koła to właśnie on stałby na najwyższym stopniu podium. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Zresztą jego pogoń zakończyła się zajęciem 3 miejsca w klasyfikacji generalnej rajdu – to świadczy tylko o tym, że w tym sezonie Tanak nie odpuści zdobycia tytułu mistrza świata. Wszystkie asy są w jego rękach, nogach i głowie. I oby tylko Yaris dał radę. W ubiegłym roku Tanak zapisał na swoje konto 70 odcinków specjalnych i 86 razy był liderem w rajdach – niestety tytułu mistrza nie zdobył. Ale ten sezon będzie jego sezonem.

J.M. Latvala to najsłabsze ogniwo. Moim zdaniem już trochę zmęczone, bez tej ikry i błysku w oku. Na ujęciach z kamery pokładowej było widać, że Fin się męczy, jest bojaźliwy i niepewny tego co robi. Zresztą przygoda przed rajdem podczas testów na pewno miała wpływ na to, co działo się podczas rywalizacji. Szkoda, bo to ostatni gwizdek dla Latvali, aby zdobyć jakiś tytuł. W kwietniu Fin skończy 34 lata i widać, że w jego przypadku wiek ma znaczenie. On sam powiedział, że „gdyby nie miał motywacji do wygrywania, to nie byłoby go tutaj”. Muszę mu wierzyć na słowo, ale mam prośbę, żeby pokazał, że zasługuje na fotel w Toyocie Yaris WRC.

M-Sport Ford

Teemu Sunien, Elfyn Evans i Pontus Tidemand – oto skład, który w tym sezonie reprezentuje barwy zespołu, który w ubiegłym roku był 3 w klasyfikacji konstruktorów. Ale to w jego barwach Sebastien Ogier zdobył 2 tytuły mistrzowskie (2017, 2018) i przyłożył się do zdobycia pierwszego miejsca wśród zespołów (2017). Szkoda, że nie udało się Malcolmowi przekonać Ogiera do pozostania w strukturach M-Sportu. Wracając do młodzieży. Suninen wypada na pierwszym odcinku, do rywalizacji wraca drugiego dnia, problemy ma też Tidemand, dla którego to pierwszy kontakt z autem WRC w prawdziwej rywalizacji w pół-fabrycznym zespole. Elfyn Evans demoluje Forda Fiestę z numerem 33 i już nie wraca na trasę Rajdu Monte Carlo. Ostatnie miejsce wśród zespołów (14 pkt.) i jeden punkcik dla Suninena za 10 miejsce. Szczerze mówiąc, to może być najgorszy sezon od wielu lat dla M-Sportu. Obym się mylił, bo ta ekipa na to nie zasługuje.