Kubica nie przebiera w słowach

, Sławomir Herman
Kubica nie przebiera w słowach

- Jesteśmy daleko z tyłu. Plan został wykonany w 100 procentach, co niekoniecznie musi być optymistyczne. Wiedza na temat bolidu jest większa, co nie znaczy, że pracowaliśmy nad ustawieniami bolidu – mówił w środę Robert Kubica, kierowca zespołu Williams po pokonaniu 130 kółek na torze pod Barceloną. Jego przekaz jest jasny - straconego czasu nie da się nadrobić.

Z jednej strony jest radość, bo po dwóch dniach jazd obaj kierowcy pokonali dużo okrążeń, ale z drugiej smutek, bo zespół skupia się ciągle na zbieraniu danych, które po analizie będą mogły znaleźć zastosowanie w ustawieniach bolidu. Niestety nad ustawieniami bolidu, które są potrzebne, aby dobrze wejść w sezon i wystartować w GP Australii, na razie kierowcy nie pracują, o czym dobitnie w swoich wypowiedziach dał znać Robert Kubica.

Nasz kierowca może sobie pozwolić na trochę więcej w wypowiedziach przed kamerą niż jego młodszy, debiutujący w F1 kolega George Russel. Ciekawe jest tylko to, jak długo będzie mu na to pozwalać Claire Williams – szefowa zespołu, która ciągle nie zamknęła sprawy dotyczącej opóźnień w przygotowaniach i pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które zawiniły w tej poważnej sprawie.

Frustracja na twarzy Kubicy jest widoczna gołym okiem. Zniknął uśmiech, a wdarły się złość i niedowierzanie, że zespół idzie zupełnie inną ścieżką niż ta, którą sobie w takiej sytuacji wyobraził Polak. Do końca testów pozostały jeszcze dwa dni. Każdy z kierowców powinien teraz skupić się na szukaniu i wyczuciu bolidu, próbie znalezienie odpowiedniego balansu, tak aby w Australii Williams nie zaliczył kolejnej wpadki zajmując dwa ostatnie miejsce w kwalifikacjach i w wyścigu.

Claire Williams na razie nie ma łatwego zadania. Robi dobrą minę do złej gry. Każdy z nas chce wierzyć, że FW42 okaże się podczas szybkich i długich przejazdów maszyną przyjazną kierowcom, a oni to odpowiednio wykorzystają. Robert Kubica będzie jeszcze jeździć bolidem Williamsa przez cały piątek i wtedy wstępnie ocenimy osiągane czasy.

fot.williams