Co wiemy po Rajdzie Meksyku?

, Sławomir Herman
Co wiemy po Rajdzie Meksyku?

Trzydniowa rywalizacja na szutrach meksykańskich potwierdziła tylko, że mistrzowska załoga może być jedna i tworzą ją Sebastien Ogier i Julien Ingrassia. I pomimo pojedynczych przebłysków niektórych kierowców łudziłem się, że może coś się zmienić, to widać, że mądrość ekipy Citroena z numerem 1 bije pozostałych na głowę. Dziwić może za to frustracja tego, który od kilku lat chciałby, ma nawet argumenty w rękawie, ale mu nie wychodzi. Thierry Neuville chyba dopiero w Meksyku zrozumiał, jakie katusze cierpiał Ogier czyszcząc przez tyle lat trasę albo wcześniej po prostu nie chciał tego robić.

Citroen Total

Nie podlega żadnej dyskusji, który z kierowców jest tym wiodącym. Sebastien Ogier pokazał w Meksyku klasę, umiejętność przewidywania oraz mądrość w podejmowaniu decyzji dotyczących tempa rajdowego. Fakt, mogło to wszystko skończyć się inaczej. Złapany kapeć na jednym z najdłuższych odcinków i przerwanie go przez sędziów w momencie, gdy Francuz jeszcze na nim był, to tak jakby ustrzelić wygraną na loterii. Ogier i Ingrassia dostali wtedy drugie sportowe życie i nie zmarnowali tego. Co więcej rywalizację zamknęli zdobywając maksymalną liczbę punktów, łącznie z tymi za Power Stage. To się nazywa kompletne dominacja. Załoga Citroen C3 WRC z numerem jeden zwyciężyła na 7 odcinkach specjalnych.

Co do drugiego kierowcy auta z szewronem na masce. Esapekka Lappi był najszybszy na 1 odcinku, ale to tylko był niewiele ponad kilometr do pokonania. Tylko raz podczas całego rajdu udało mu się wbić do pierwszej trójki. Drugiego dnia już na pierwszym odcinku wylądował poza trasą i musiał korzystać z systemu Rally 2. To nie są dobre wiadomości dla Lappiego i dla zespołu, który w klasyfikacji teamów jest teraz na drugim miejscu. Zobaczymy co wydarzy się za dwa tygodnie w Rajdzie Korsyki. Jest szansa dla Citroena, bo kierowcy TGR nie czują się dobrze na asfalcie, a Ogier będzie u siebie.

Toyota Gazoo Racing

Tanak, Meeke i Latvala – to miała być mieszanka wybuchowa na ten sezon. I tak też jest. W klasyfikacji generalnej kierowców prowadzi…Tanak. W klasyfikacji zespołów prowadzi TGR. Czy można lepiej rozpocząć sezon? Można. Powtarzam to jak mantrę i zastanawiam się, dlaczego szef zespołu Tommi Makinen zatrudnił Jari-Matti Latvalę? Ten facet jest sfrustrowany tym co się dzieje. Nie potrafi sobie poradzić z faktem, że młodzież jest od niego szybsza. I na nic tutaj doświadczenie, którego Finowi nie można przecież odmówić. Nie widać w nim radości z jazdy. W Meksyku tylko raz pokazał sportową złość i na mecie odcinka powiedział, że „czuł się świetnie”. Przytrafiają mu się głupie błędy, ale nie ma prędkości. Jeden wygrany odcinek specjalny to chyba za mało, jak na kogoś kto powinien walczyć w jednym z samochodów o tytuł mistrza świata. To dla niego jeden z ostatnich dzwonków. Kiedy, jeśli nie teraz? W prawie domowym zespole.  Latvala robi za to świetną robotę marketingową dla zespołu wokół rajdową i widać, że to lubi. To facet, który musi być w centrum zainteresowania innych. W Meksyku tak się działo.

Co do Meeke’a jestem w stanie go zrozumieć. Wywalony z Citroena, znajduje schronienie w Toyocie. To pierwszy sezon dla niego w nowych strukturach, klimacie i spisuje się naprawdę świetnie. 4 miejsce w klasyfikacji generalnej po 3 rajdach i 35 punktów na koncie – to dobry prognostyk dla sympatycznego „rudzielca”. Dziwni mnie tylko brak decyzji o zmianie koła na jednym z najdłuższych odcinków specjalnych. Zniszczone tylne, prawe zawieszenie tylko utrudniło rywalizację na kolejnym odcinku. Strata czasowa na pewno byłaby mniejsza. Może za bardzo uwierzył w niezniszczalność japońskiej konstrukcji? Jedno jest pewne, że to właśnie Kris Meeke gra teraz drugie skrzypce w zespole TGR. Musi tylko unikać głupich błędów. Wiodącą załogą jest Ott Tanak i pilot Martin Jarveoja. Prowadzą w klasyfikacji mistrzostw świata WRC i wszystko wskazuje na to, że to właśnie Oni będą głównym zagrożeniem dla broniącego tytułu Sebastiena Ogiera. Widać, że mentalnie Estończyk jest gotowy do tego, by sięgnąć po ten tytuł. Opanowanie, spokój i chyba wiara w to, że może się udać dają Tanakowi pewność podejmowanych decyzji. 6 wygranych odcinków to naprawdę świetny wynik. Strata na mecie do zwycięzcy wyniosła 30 sekund, co w takich warunkach i przy tej pozycji startowej pierwszego dnia nie jest czymś kosmicznym.

M-Sport Ford

Malcolm Wilson w tym sezonie postawił na młodość. Nie ma mieszanki wybuchowej. Jest tylko unoszący się w samochodach testosteron, nad którym trudno zapanować. Udało się to zrobić na razie z Elfynem Evansem, który wjechał Fiestą WRC na najniższy stopień podium. Facet walczył i do 19 odcinka specjalnego był drugi w generalce. Dopiero wtedy uległ Tanakowi. Fiesta WRC z numerem 33 spisywała się naprawdę świetnie. Sam Evans był zmotywowany i nie kalkulował. Chciał odzyskać utraconą pozycję, ale Yaris WRC prowadzony przez Tanaka był najzwyczajniej szybszy. Podoba mi się postawa Elfyna Evansa, a najbardziej uwielbiam jego mimikę twarzy za kierownicą oraz to, że pamięta o sponsorach na każdym etapie rywalizacji i poza nią. Co do Teemu Suniena wszyscy wiemy jakim dysponuje talentem, ale niestety ciągle nieokrzesanym. Fin chciałby wznieść się na szczyty drogą na skróty. Tak się nie da.

Jego dorobek punktowy jest dramatyczny. Nie pomaga zespołowi, a cierpliwość Wilsona może szybko się skończyć. Martwi mnie jeszcze jedna rzecz. Chciałbym naprawdę wiedzieć, czy uszkodzenia w Fieście Suninena były na tyle poważne, że nie udało się ich naprawić? Wygląda mi to bardziej na chęć oszczędzania niż na zdolności mechaników. Może to sugerować, że zaangażowanie Forda w M-Sport jest znikome. Obym się mylił, bo takie podejście do rywalizacji zmieni moje zdanie na temat zespołu, który na kartach historii motorsportu zapisał się przecież złotymi zgłoskami. Będąc ekipą półfabryczną potrafił dać ostatnio Sebastienowi Ogierowi podwójną koronę mistrza świata i zdobył też tył wśród konstruktorów.

Hyundai Shell Mobis

Patrzę na smutny dorobek ekipy w Meksyku, która przecież w tym roku chce zdobyć podwójną koronę. Sordo, Mikkelsen i Neuville – Ci Panowie nie grają w jednej drużynie. A przecież poza rajdami w przypadku Norwega i Belga to dwaj kumple, sąsiedzi, którzy spędzają dużo wspólnego czasu razem. Wracając do Meksyku. Andreas Mikkelsen – pech chyba nie przestanie Norwega prześladować. Trzy rajdy i dwa razy bez punktów. Chyba każdy kto obserwował wydarzenia zastanawiał się jakim trzeba być pechowcem, by dwa razy na tym samym odcinku złapać kapcia i mieć tylko jeden zapas na pokładzie, albo napotkać zamkniętą bramę na trasie. To mogło przydarzyć się tylko Mikkelsenowi. Do końca rajdu był odkurzaczem i nie mógł za wiele zdziałać. 3 wygrane odcinki specjalne na pewno nie poprawiły humoru facetowi, który został odsunięty od udziału w Rajdzie Korsyki – mimo, że miał kontrakt na wszystkie starty w sezonie 2019. Decyzja nowego szefa zespołu wprowadziła tylko zamieszanie i moim zdaniem, czuć unoszący się smród wokół ekipy. To nie wyjdzie jej na zdrowie. Sordo jak zwykle głodny jazdy – ktoś kto ma dzielić samochód w tym roku z Sebastienem Loebem każda sekunda spędzona w WRC-u jest na wagę złota. Niestety tym razem Sordo został pokonany przez awarię, a przecież do 7 odcinka specjalnego był 6 razy w pierwszej trójce i zajmował 2 miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu.

Po powrocie w systemie Rally2 zwyciężył na 18 odcinku specjalnym, ale była to jedna z najkrótszych prób. Każdy z kierowców, który musi otwierać trasę na szutrze doskonale wie, że za dużo w takiej sytuacji nie zwojuje. Dobitnie dawał o tym znać sfrustrowany Thierry Neuville. Panie Neuville, chciałem zapytać czy teraz przestanie Pan drwić z tego co przeżywał Ogier przez wszystkie lata, gdy musiał to robić? To zaskakujące, że dopiero teraz Belg zrozumiał, jak dużo traci się wykonując pracę na rzecz kierowców startujących z dalszymi numerami startowymi. Frustracja była widoczna gołym okiem. Nawet wtedy, gdy Ogier dołożył mu na Power Stage’u 0.6 sekundy. Kończąc, chciałem tylko zaznaczyć, że nie widzę Neuville’a na koniec sezonu w koronie mistrzowskiej. Jego frustracja będzie narastać. Tak samo będzie na Rajdzie Korsyki. Loeb i Ogier będą rozgrywać tam partię na własnym podwórku.

Oczywiście mógłbym dywagować jeszcze i rozkładać na czynniki kwestie słuszności zastosowanych opon na poszczególnych pętlach, spadki mocy na dużych wysokościach w samochodach, przygotowanie fizyczne kierowców do jazdy w temperaturach przekraczających 30 stopni w środku auta i szczęściu, ale nie o to mi w tym krótkim podsumowaniu chodziło.

fot.redbullcontentpool