Co wiemy po Rajdzie Korsyki?

, Sławomir Herman
Co wiemy po Rajdzie Korsyki?

Niesamowita postawa drużyny M-Sportu i Forda. Elfyn Evans i Teemu Suninen wyglądali tak, jakby pod maskami ich Fiest były silniki o mocy kilkunastu koni większej od pozostałych aut. Ta nieprawdopodobna postawa na Korsyce nasuwa wiele pytań, na które ciągle trudno jest odpowiedzieć. Czy zatem przejście Sebastiena Ogiera do Citroena było właściwym ruchem? Co się dzieje w zespole Toyoty i gdzie leży problem Sebastiena Loeba? Jak mamy interpretować Hyundaia i cyrk dotyczący wymienności kierowców?

M-Sport Ford

Rozpoczynamy od zespołu, który powinien być pożarty na asfaltowych nawierzchniach. Tym bardziej, że za kierownicami Panowie, którzy wolą rywalizować na nawierzchni szutrowej. Czy ktoś z Was spodziewał się takiego otwarcia w Rajdzie Korsyki? Pierwszego dnia Evans bierze trzy odcinki specjalne i nie schodzi z pudła. Suninen nabiera pokory i stara się nie popełnić błędu ze Szwecji. Zwycięstwo Elfynowi i dla M-Sportu po prostu się należało. Facet mógł je wydrzeć z gardła innym zespołom. Atak przeprowadzony na 13 odcinku specjalnym był odwagą, która na Power Stage’u skończyła się bardzo pechowo. Jedna z opon (prawy przód) nie dała rady i po drugim międzyczasie było wiadomo, że Evans nie utrzyma prowadzenia. Pozostawało pytanie, czy załoga Fiesty WRC z numerem 33 pozostanie w ogóle na podium. Na szczęście udało się. Evans i Suninen zaliczyli świetny występ na Korsyce i mam nadzieję, że dalsza część sezonu będzie w ich wykonaniu pewną niespodzianką. Po cichu liczę, że to właśnie Ci kierowcy będą odbierać punkty tym, którzy chcą na koniec sezonu założyć koronę mistrzowską.

Hyundai Shell Mobis

Loeb, Neuville i Sordo – trzej Panowie, którzy tak naprawdę powinni rządzić. Tymczasem Neuville najpierw traci zwycięstwo na przedostatnim odcinku specjalnym, by na Power Stage'u ponownie wskoczyć na pierwsze miejsce i to tylko dzięki pechowi najlepszego kierowcy tego weekendu. Dani Sordo – asfaltowy specjalista bierze tylko jedną próbę, a Loeb, który miał być na pudle zmaga się z samochodem i z błędami, za które musiał zapłacić i to słono. Po pierwszym odcinku jest dopiero 49! Przez trzy dni rywalizacji udało się Francuzowi wbić do pierwszej dziesiątki. Ale nie taki był plan na ten rajd. Szkoda, że Mikkelsen został zastąpiony przez Sordo, który tym razem był po prostu bezbarwny przez weekend. Czy takie żonglowanie kierowcami przez cały sezon ma w ogóle sens? Moim zdaniem nie. Co więcej, walka o tytuł mistrzowski dla zespołu na koniec sezonu już teraz jest pod dużym znakiem zapytania. Segregacja, że kierowca preferujący asfalty, lub szutry będzie tym ogniwem, które pomoże w osiągnięciu tego celu ma się nijak do założonej strategii. Dowód? Dani Sordo, który nie błyszczał.

Citroen Total

Dramatyczna postawa samochodów, które nie miały prędkości i o dziwo męczyły się na korsykańskich asfaltach. To wielkie rozczarowanie dla Ogiera i Lappiego. Pierwszy z nich miał wziąć całą pulę, a drugi dorzucić punkty dla zespołu. Citroen C3 WRC okazał się jednak być rozkapryszoną dziewicą, która raz chciała jechać posłusznie, a za drugim razem była cholernie podsterowna. O tym, że było naprawdę źle świadczą słowa Ogiera: - Za każdym razem jechałem z innymi ustawieniami samochodu. Po prostu dramat. Na szczęście trzecie miejsce w generalce rajdu i kilka punktów za Power Stage, pozwoliły na pozostanie bardzo blisko lidera klasyfikacji generalnej kierowców. Ciekawe co sobie pomyślał Ogier, gdy Ford Fiesta WRC z numerem 33 okazał się być bardzo szybką bronią na asfaltowych odcinkach. Podejrzewam, że był wściekły. Jeżeli Francuz myślał, że ten sezon będzie łatwy i przyjemny to się grubo pomylił. Będę zdziwiony na koniec sezonu miejscem Ogiera w pierwszej trójce.

Toyota Gazoo Racing

Co się dzieje w Toyocie? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą. Tanak jedzie jak natchniony – jednak nie ustrzega się błędu i musi walczyć o punkty na Power Stage’u. Kris Meeke na pierwszym odcinku miał chwilową dekoncentrację, która kosztowała go miejsce – kto wie może nawet na podium. A Latvala jechał w swojej lidze, nie zwyciężając na żadnym odcinku specjalnym. Smutny widok, bo po ostatnim rajdzie wydawało się, że Toyoty Yaris WRC są mocne bez względu na to po jakiej nawierzchni będą jechały. O ile o Tanaka i Meeke'a nie boję się w perspektywie całego sezonu, to Latvala jest ciągle dla mnie kierowcą, który z tyłu głowy nie daje sobie rady z faktem, że w zespole nie jest on głównym motorem napędowym. Przed nami Rajd Argentyny i jeśli tryby w głowie Latvali nie zaskoczą, to słabo widzę resztę sezonu w jego wykonaniu.