Kubica jechał w GP Chin złomem

, Sławomir Herman
Kubica jechał w GP Chin złomem

Nikt nie spodziewał się odrodzenia zespołu Williamsa, ani też tak widocznego, słabego tempa bolidu z numerem 88. Robert Kubica dopiero w końcówce wyścigu odrabiał straty do George Russella i miał nawet szanse na zajęcie przedostatniego miejsca w GP Chin. Sytuacja zmieniła się wraz z drugą wizytą Brytyjczyka w garażu i założeniem nowych opon. Tylko co chciał tym udowodnić zespół, skoro kierowcy Williamsa byli już dwa razy zdublowani i żaden z nich nie ma na razie szans na najszybsze okrążenie w wyścigu i zdobycie punktu. Dla mnie zaczyna to strasznie wyglądać. Szkoda Kubicy i jego narastającej frustracji.

Silnik Mercedesa nic nie zdziała

To był najnudniejszy wyścig tego sezonu. I z punktu widzenia Kubicy chyba najbardziej dołujący. Czy Williams wygrzebie się z dramatycznej sytuacji, która na razie nie daje żadnych szans jego kierowcom na walkę z innymi zawodnikami? Nic na to nie wskazuje i całkiem prawdopodobne jest to, że taki widok będziemy mieć do końca sezonu 2019. Okazuje się, że mając w stawce najlepszy silnik pod maską (Mercedesa) nie jesteś w stanie walczyć na torze.

Najwięcej emocji było podczas okrążenia formującego. Chciałem dogrzać opony i mnie obróciło. Jak zwykle dobry start, ale nie chciałem ryzykować w pierwszym zakręcie kontaktu z Perezem. Podczas wizyty w garażu mieliśmy dużo problemu z lewym przodem. Chłopaki nie mogli zdjąć koła. Lewa strona bolidu była po prostu niżej. Taki sam problem mieliśmy podczas treningów. Ciekawym wydarzeniem będzie Baku. Dla mnie to tor uliczny, a ja je po prostu lubię.

Robert Kubica (Williams)

Patrick Head niczego nie wyczaruje

Słowa Roberta Kubicy nie są optymistyczne. Analizując poszczególne czasy od początku wyścigu trudno nie zauważyć, że Russell i jego Williams FW42 po prostu się oddalał. Nie ma mowy o żadnym ulepszeniu i sprowadzeniu podwozia w bolidzie Kubicy do tego samego poziomu co auta z numerem 63. Oczywiście możemy wylewać wiadro pomyj na to co dzieje się w zespole. Patrick Head od razu niczego nie wyczaruje. To raczej wewnętrza lustracja na zlecenie Franka Williamsa i próba zobaczenia tego, co nie działa. Czy jest w tym wina szefowej Claire Williams? Oczywiście, że tak i sama do tego publicznie się przyznała. Ale robienie z kibiców i speców od F1 idiotów to zagrywka poniżej pasa.

Oczywiście możemy się domyślać co dzieje się z samochodem Kubicy i dlaczego robi tam za królika doświadczalnego. Możemy zadać pytanie, z czego wynika tak zróżnicowanie obydwu bolidów stajni z Grove? Niestety nie dostaniemy odpowiedzi ani nie uda się nam nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu jej wykreować, bo sytuacja jest po prostu dramatyczna. Kubica też stara się na razie wypowiadać w dyplomatycznym tonie, choć frustrację ma wypisaną na twarzy.

Zagrywka zespołu ze zmianą opon niezrozumiała

Zadziwiające było samozadowolenie, które popłynęło z ust inżyniera Williamsa Dave’a Robsona po wyścigu w Chinach. – Jesteśmy zadowoleni z tempa i czystego wyścigu naszych kierowców. Wprowadziliśmy pewne poprawki do naszego auta i strata do reszty stawki powoli maleje. Testowaliśmy też kolejne elementy, które w przyszłości pozwolą na zmniejszenie dystansu – mówił Robson.

Rozumiem, że poprawki wprowadzono tylko do bolidu Russella, a testowane elementy znalazły się w aucie Polaka. To Kubica tracił do kolegi z zespołu z okrążenia na okrążenie coraz więcej cennych sekund. W pewnym momencie było to nawet 17 sekund. Odrabianie straconego czasu rozpoczęło się w momencie, gdy w bolidzie Russella zaczęły kończyć się opony. Niestety ściągnięto go w samej końcówce wyścigu do garażu na drugą zmianę kół, zapewne tylko po to, aby mógł on ukończyć rywalizację wewnętrzną przed Kubicą. A przecież nie walczył o prowadzenie w wyścigu ani o dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie, bo i tak już był dwa razy – razem z Polakiem – zdublowany przez najszybszych kierowców. Takie zagranie w zespole nie służy dobrej atmosferze i na pewno ta żółć za chwilę się wyleje i świat o niej usłyszy.

Tor uliczny w Baku niczego nie zmieni

Przed nami GP w Baku. Tor uliczny, gdzie bolidy jadą blisko ścian, zawsze był dominacją Roberta Kubicy w zestawieniu z innymi kierowcami. Niestety nie spodziewajmy się cudów, bo takich po prostu nie będzie. Polak ponownie wsiądzie do złomu, który zaopatrzony w elementy do testowania a nie do rywalizacji zamknie stawkę. Za każdym razem, gdy Polak jedzie FW42 zastanawiam się, kiedy ten złom się rozpadnie i szczerze mówiąc modlę się, aby Krakowianin dojechał do mety w jednym kawałku. Williamsie wstydź się tego co robisz, bo historia, która za tobą stoi nie pozwala na to.