Nie dajmy pożreć Anglikom Roberta Kubicy

, Sławomir Herman
Nie dajmy pożreć Anglikom Roberta Kubicy

The Daily Telegraphe – to poranna bulwarówka ukazująca się codziennie w Anglii. Nakład – dość spory, dlatego zasięg publikowanych tam informacji też ma swoją wagę. Dla nas nie bez znaczenia są informacje z Formuły 1. Właśnie opublikowano w tamtejszym dzienniku listę kierowców, którzy byli najlepsi i najgorsi w tej statystyce. Sprawa jest poważna – dotyczy Roberta Kubicy i George Russella – do niedawna kierowców Williamsa – najgorszego zespołu w całej stawce.

Według owego dziennika Robert Kubica został uznany za najgorszego kierowcę sezonu. Oczywiście wszystko podparte odpowiednią argumentacją – czyli pokonany przez Russella w kwalifikacjach oraz w dojeżdżaniu do mety. Brytyjczycy dostrzegli nawet zdobycz punktową – jedyną dla Williamsa, Roberta Kubicy. Bez tego jedynego punktu na koncie ekipy z Grove widniałoby zero. Takie są fakty. I szczerze mówiąc ten ich lokalny patriotyzm wcale mnie nie dziwi, ale uleganie naszym mediom właśnie takim informacjom mnie poraża. Czy nikt mądry nie jest w stanie nic napisać np. o tym, ile to wiedzy łyknął od Kubicy owy Russell?

Przecież nikt inny jak on sam mówił o tym, jakim człowiekiem i kierowcą jest Robert Kubica. O tym, że dzieli się swoją wiedzą, że z zakresu technicznego wachlarza o tym trudnym świecie to właśnie Polak fenomenalnie nadaje się na mentora, nauczyciela. Russell dodawał też, że jeszcze długa droga przed nim, aby osiągnąć w tej sferze poziom Kubicy. Ale nie, oczywiście lepiej brzmi tytuł, że Kubica został najgorszym kierowcą sezonu.

Miernota polskiego dziennikarstwa z dziedziny motorsportu sięga dna. Liczy się tytuł i klikalność. W wydaniach papierowych nie znajdziecie na ten temat komentarza. Ubolewam nad faktem, że już nigdy nie będzie inaczej. Ze swojej strony mogę tylko napisać, że publikacja z Anglii jest jak pierdnięcie – smród i ślad pozostał, ale tylko na chwilę. Bo Kubica w niedalekiej przyszłości opowie o tym wszystkim co działo się za bramami zespołu Williams, a wtedy już tak wesoło Anglikom nie będzie.