Mogli jeszcze żyć

, Sławomir Herman
Mogli jeszcze żyć

Każda śmierć jest niesprawiedliwa. Przynosi ból i mnóstwo pytań, w tym jedno najważniejsze: dlaczego on, ona, oni? Wszyscy zaczynają analizować i tak jak w ostatnim wypadku, w którym zginęli nad ranem w pędzącym Audi bardzo młodzi ludzie, zastanawiać się co było gdyby? No właśnie...brak barierek, czy zdrowy rozsądek, zamiast ułańskiej fantazji....Może ktoś by przeżył?

Cibórz - mostek bez barierek, które powinny tam być, ale ich nie było. Nie było, bo jak zapewnia tamtejszy organ zarządzający w tym samym miejscu był inny wypadek i trzeba było je po prostu usunąć. Postawić nowe, ale w ramach tymczasowego zabezpieczenia ustawić tak zwane zastępcze oznakowanie. W sumie w tej chwili nie ważne, czy tak było czy nie. Dla mnie osobiście wypowiedzi przed kamerami miejscowych „mądralińskich” sugerujących, że barierki uratowałyby życie 2 nastolatkom i 3 młodzieńcom (wszyscy przed 20-stką) jest tyle bezsensowne jak modlitwa o cztery pory roku podczas demolki naszego klimatu.

Film, który był w sieci, a już go nie ma ewidentnie wskazywał na to, że młodzież świetnie bawiła się jadąc Audi A4. Za kierownicą dziewczyna, która miała dokument uprawniających do prowadzenia samochodów osobowych od sierpnia tego roku. Jest ciemno, pora roku - grudzień, asfalt tuż nad rzeką, a na nim najprawdopodobniej czarny lód – to jest niewidzialna warstwa lodu, po której samochód sunie jak sanie po śniegu. Z tyłu dobiegają okrzyki 180, 190....Auto nagle znajduje się w zakręcie i żadna reakcja, nawet najbardziej wytrawnego kierowcy na świecie (np. Kubica w Monte Carlo, który po wyjściu zza zakrętu zsuwa się do rowu), nie pomoże. Żadne barierki też by nie pomogły, nie uratowałyby życia tym młodym ludziom. Za to zdrowy rozsądek może już tak. Bo auto jechałoby w tym miejscu z dozwoloną prędkością, bo nie byłoby okrzyków podpuszczających do tak szybkiej jazdy, bo w końcu nikt nie pożyczyłby samochodu komuś kto ma prawo jazdy od kilku miesięcy....

Najzwyklejsza, prosta metoda jaką jest przewidywanie, a nawet banie się prowadzenia w tak ekstremalnej sytuacji samochodu – pędzącej masy stali z 5 osobami na pokładzie, mogłaby zapobiec tej tragedii. Oczywiście teraz można gdybać, ale dopóki to się nie wydarzyło, nikt z odpowiedzialnych rodziców nie zadał pytania tym młodym ludziom, po co o tej godzinie jedziecie, a właściwie gdzie, w jakim celu, o której wrócicie....Teraz jest rozpacz i szukanie winnych w osobie burmistrza, wójta, czy nawet sołtysa. Co więcej nastolatka kierowała pojazdem, który był pożyczony. Kto jest tak dobry i użycza taki samochód, tak młodej osobie? Jakiś szaleniec.

Nic już im nie wróci życia. Dlatego zastanówmy się czy młodzi ludzie, którzy chcą brać życie pełnymi garściami powinni prowadzić tak szybko, tak niebezpiecznie i czy w ogóle mogą zasiadać za kierownicą czegoś, co ma więcej koni od samochodu nauki jazdy kilka miesięcy po odebraniu prawa jazdy. To tyle w tym temacie ode mnie.