A gdzie jest łopata?

, Sławomir Herman

ZImaBudzisz się rano, niestety zbyt późno by zjeść śniadanie i napić się gorącej kawy. W biegu ubierasz zimowe buty, kurtkę i szalik. Pędem na parking, a tam.....nie możesz odnaleźć samochodu. Spadł śnieg i świeża warstwa białego puchu przykryła cztery kółka. Nerwowo szukacie skrobaczki w bagażniku i szczotki. Żaden z tych zimowych gadżetów w standardowym wyposażeniu niestety nie występuje. Daliście się zaskoczyć zimowej aurze. Pocieszeniem niech będzie fakt, że nie jesteście sami.

Idąc ulicą śmiesznie wyglądają sytuacje w których posiadacze samochodów szukają pomocy w oczach innych przechodniów. Klniecie pod nosem. Nie możecie wyjechać z zaspy, na dodatek samochody odśnieżające ulice zgarniają śnieg w jedną stronę. Wasze auto do połowy drzwi jest zasypane. Dramat. Wycieraczki przymarzły, płyn do spryskiwaczy letni, a jak już udało się wyjechać z tej zimowej brei przypomnieliście sobie, że samochód stoi na letnich oponach. Brawo!!!!.

Wiecie co? Szczerze mówiąc słuchałem ostatnio Hanny Gronkiewicz Waltz, która mówiła, że odśnieżanie Warszawy kosztowało już ¼ całego budżetu przeznaczonego na ten cel. A to przecież dopiero początek zimy. Dlatego Pani Prezydent mocno zastanawia się nad wprowadzeniem modelu skandynawskiego. Czyli nie sypiemy solą i nie odśnieżamy. Za to sypiemy specjalnym piaskiem i problem z głowy. Jestem za!!!!! Niech pozwolą jeszcze zakładać opony kolcowane i będzie się jeździło jak latem. I proszę panów odpowiedzialnych za utrzymanie stanu nawierzchni dróg w odpowiednim stanie o wstrzymanie się od komentarzy w stylu, że to spowoduje jeszcze większe zniszczenia tej nawierzchni!.

Moim zdaniem bzdura! I tak już zniszczonych dróg nie da się zniszczyć bardziej, a sami doskonale wiemy, że po zimie nawierzchnie wyglądają jak szwajcarski ser. Zadaję pytanie : kto jest w tej kwestii bardziej doświadczony My czy Skandynawowie? Odpowiedź jest naprawdę prosta. Zastosowanie modelu skandynawskiego zwiększyło by bezpieczeństwo. Droga hamowania jest krótsza, a jazda pewniejsza.

Tylko jak znam życie zawsze znajdą się malkontenci, którym taki model nie będzie pasował. A ja im na to, by puknęli się w czoło i zostawili swoje samochody w śnieżnych zaspach, bo jak znam życie najwięcej marudzą właśnie Ci, którzy zapominają o tym, że trzeba zmienić opony z letnich na zimowe, nie mają skrobaczki w bagażniku, a naładowanie swojego akumulatora sprawdzali ostatni raz w ubiegłym dziesięcioleciu.

Nie odśnieżajmy dróg, sypmy piaskiem i pozwólmy na kolcowane opony.....problemy znikną same. 300 milionów, które GDDKiA przeznaczyło w tym sezonie zimowym na utrzymanie dróg krajowych wydajmy na ….pomoc powodzianom.