Unia zaciśnie pętle na kierowcach

, Sławomir Herman

Herman SławomirParlamentarzyści europejscy nudzą się coraz bardziej i zamiast zająć się ratowaniem wspólnoty przed bankructwem próbują nam wmówić, że jazda po mieście z prędkością 30 km/h podniesie poziom bezpieczeństwa. Co więcej to nie jest czcze gadanie, bo przyjęta rezolucja ma skłonić kraje Unii Europejskiej do ustanowienia nowych przepisów drogowych. Zgodnie z założeniem do 2020 roku liczba ofiar wypadków drogowych ma spaść aż o połowę.

Ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym do 30 km/h może oznaczać tylko jedno : ślimacze tempo dla wszystkich. Zresztą w większości dużych miast już obecnie nie da się szybciej jeździć. Jednak jak wyegzekwować stosowanie się do owego ograniczenia? Jak wiadomo polscy kierowcy są niepokorni, choć dostrzegam w ostatnim czasie poprawę kultury jazdy. Problemu doszukiwałbym się wśród przyjezdnych. Szczególnie kierowcy ciężarówek na litewskich rejestracjach traktują nasze drogi jak prywatny folwark.

Zresztą kierowcy osobowych aut wcale im nie odstają. Przebudowy dróg, zwężenia, jazda w korku to codzienność, ale to co wyczyniają w/w kierowcy powoduje u mnie gęsią skórkę. Czemu policja nie weźmie ich w obroty? Widok Panów w radiowozie policyjnym zatrzymujących biednego staruszka z babcią w maluchu jest po prostu śmieszny. W tym samym czasie obok nich przejeżdża gość obwieszony złotym łańcuchem w drogim BMW bez świateł i z prędkością ponaddźwiękową – a oni NIC! Profilaktyka polegająca na ustawianiu się w krzakach jest po prostu śmieszna.

Polska to kraj niekończących się terenów zabudowanych. Jazda 30 km/h wydłuży czas dotarcia do celu o cały dzień! Nie dajmy się zwariować, a weźmy się za tych, którym za ich wyczyny trzeba zabrać dokument uprawniający do prowadzenia pojazdów mechanicznych! Wypuście na drogi policyjne wozy uzbrojone w kamery! Nie trzymajcie ich na policyjnych parkingach! Przecież macie samochodową armię i to całkiem nową! Zamiast odwozić się do domu po pracy przeznaczcie policyjne radiowozy do tego do czego zostały zakupione!

Zapomniałem, że nie ma kto wlać paliwa do baków w tych autach, a limity wystarczają tylko na podwózkę. Z ubezpieczeniem też nie jest najlepiej /AC jest bardzo drogie/. No i z dnia na dzień paliwo jest też droższe. Biedna ta nasza policja, dlatego sobie dorabia po krzakach. A miało się to zmienić!

Drugi pomysł unijnych parlamentarzystów to montowanie w samochodach fabrycznych alkomatów. Kierowca wsiada i pierwsze co robi to dmucha w alkomat. Ten wykazuje, że zawartość procentów jest zbyt duża i nie pozwala na uruchomienie silnika. To rozwiązanie byłoby super. Pytanie tylko kto zapłaci za zamontowanie alkomatów w nowych samochodach, bo tylko o nich mowa w ustawie.

Proponuję wyciągnąć kasę z kieszeni parlamentarzystów i tak na ich konto wpływa zbyt dużo pieniędzy! Za dużo!!!!!! W dobie kryzysu powinni zacząć oszczędzać od siebie.

Kolejna sprawa to podwyższenie limitu zawartości alkoholu we krwi do 0,5 promila. To jakiś absurd, tym bardziej, że w Polsce może to doprowadzić do kolejnych dramatów. Polacy po wypiciu mają ułańską fantazję i są kierowcami z umiejętnościami kierowcy rajdowego. Aż strach pomyśleć do jakiej ilości zatrzymywanych kierowców po kilku głębszych mogłoby dojść po wdrożeniu owego przepisu? O ile na alkomaty w samochodach jestem w stanie przytaknąć to na próbę wprowadzonych limitów na prędkość i promile mówię stanowcze NIE!

Zresztą jak pokazują dane z przeprowadzanych akcji przez policję /długie weekendy/ i np. przez GDDKiA /Bezpieczny weekend/ wszelkiego rodzaju prośby mają się tak do rzeczywistości jak zderzenia osobówki z tirem. Zatrzymanych pijanych kierowców podczas takich akcji było więcej niż jakby tych akcji nie przeprowadzać. A wszystko to za nasze pieniądze! Zresztą wszystko jest za nasze pieniądze, nawet wyborcze Tusko-busy! Choć premier tego nie potwierdza! Oto przykład. Odpowiedź Donalda Tuska na pytanie starszej kobiety, która ledwo łączy koniec z końcem : „Panie premierze, a te autokary i podróże i ta cała kampania to za czyje pieniądze?” , na co Premier ze zdziwioną miną zakłopotanego dziecka odpowiada „Ja nie wiem...” to śmiech na całą Polskę, bo materiał został wyemitowany przez jeden z programów informacyjnych.

Wracając do zakazów, nowych przepisów i wszelkiego rodzaju prób zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Czemu parlamentarzyści silą się na wymyślanie czegoś nowego? Skorzystajcie ze sprawdzonych wzorców w innych krajach. Taka Skandynawia poradziła sobie z piratami i pijakami drogowymi. Wprowadzone ograniczenia swoją drogą, ale wysoka kara za popełnione wykroczenie to druga strona medalu.

No i egzekwowanie tego, a to musiałoby oznaczać tylko jedno : wyplenienie korupcji. Z tym mogą być problemy, bo pensje naszych policjantów są po prostu niskie, a żyć trzeba, rachunki płacić, dzieci do szkoły posłać.....