S7 - po EURO 2012

, Sławomir Herman

HermanO statni mecz EURO 2012 został rozegrany w Polsce 28 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie. To ponad dwa tygodnie temu. EURO 2012 przeszło zatem do historii. Niestety wraz z końcem wielkiego turnieju opadły emocje z budową naszych dróg. Pokonuję przynajmniej raz w tygodniu trasę z Trójmiasta do Warszawy. Nasunęły mi się już pierwsze spostrzeżenia i są one tylko potwierdzeniem tego co było do przewidzenia.

Na budowanej ekspresówce S7 przed EURO na placu budowy wrzało niczym w prawdziwym mrowisku. Z każdym dniem wszystko rosło. Co 7 dni odnotowywałem fakt, że wszystko się zmienia, a gotowych metrów drogi wraz z infrastrukturą przybywało w kosmicznym tempie. Wyglądało to tak jakbyśmy toczyli bój o przetrwanie, spodziewali się zagłady i naszym główny cel to szybkie przetransportowanie z Gdańska do Warszawy wszystkich mieszkańców. Jechało się coraz lepiej. Może nie było w tym ideału, ale serce rosło, bo człowiek łudził się, że za chwilę do stolicy będzie można bezpiecznie podróżować.

Nie przeszkadzały mi nawet tabuny ciężarówek przewożących potrzebne materiały na budowę ani fakt, że w wielu miejscach prowadzony był ruch wahadłowy. Zagryzałem wargi bo wiedziałem, że może być tylko lepiej. Premier Donald Tusk i Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Sławomir Nowak /obaj z Trójmiasta/ do domu latali samolotem bo tak było najwygodniej i najszybciej. Podziwiali tempo prac z powietrza i tylko się uśmiechali. Ale to był śmiech przez łzy, bo oni już wtedy wiedzieli, że to wszystko to jedna wielka ściema. EURO się skończyło i nastąpił marazm.

Moje podróże są nadal tak intensywne, a to co widzę na budowanych fragmentach S7 między Pasłękiem a Nidzicą już mnie nie raduje. Bo szczerze mówiąc niewiele się dzieje. Wygląda to tak, jakby wszyscy pojechali na wakacje. Od czasu do czasu jakaś koparka, jakiś samochód ciężarowy, kilku ludzi przechadzających się leniwie...Polska rzeczywistość. A jeszcze dowiedzieliśmy się, że budżet unijny nam okroili. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podała informację o tym, że firmy poprosiły o przedłużenie terminu oddania owych odcinków do użytku /Pasłęk-Miłomłyn 15 lipca; Olsztynek-Nidzica na listopad/, ale ja nie wierzę, że się uda. Pierwszy z wymienionych odcinków miał być oddany w niedzielę....ponoć zostały do wymalowania znaki poziome i pionowe, oraz prace wykończeniowe – cokolwiek to znaczy na pewno nie wróży nic dobrego. Moim zdaniem nie ma szansy by w ciągu dwóch dni tak się stało.

Droga przypomina plac budowy, nie wspominając już o drugim odcinku, który jest jak poligon. Tłumaczenia w stylu „przedłużających się prac archeologicznych i uwarunkowań technicznych przy budowie obiektów mostowych” to jak powrót do czasów szkoły podstawowej. Prawdziwa żenada. Dziwi mnie tylko fakt, że głównym politykom naszego kraju z Trójmiasta nie zależy na tym, by w wygodnych, służbowych limuzynach /kupionych i zatankowanych za nasze podatki/ mogli bezpiecznie pomknąć do swoich domów. Bo dobre drogi to nie tylko bezpieczeństwo, to też możliwość szybszego przemieszczania się i rozwój transportu.

Ci którzy wyjeżdżają nad morze i wracają do stolicy doskonale zdają sobie sprawę z tego ile czasu zajmuje podróż. No i te 300 nowych fotoradarów mi nie przeszkadza. Chcę jechać wygodnie, bezpiecznie, ale czy to będzie możliwe? Zapał umarł, kasa się skończyła, firmy upadają, a politycy w świetnych humorach tylko nam powtarzają jak mantrę, że idzie cały czas fala kryzysu....Niech zaczną od siebie walczyć z kryzysem. Obetnijcie sobie pensje o połowę i tak w kieszeni nadal będziecie mięli więcej niż średnia krajowa.

Przecież za 5 tysięcy netto w Warszawie spokojnie przeżyjecie, hotel poselski jest tani, jedzenie w stołówce prawie za darmo..... A Minister Transportu niech unika publikacji zdjęć w tabloidach. Bo kupowanie swetra za 800 stówek, gdy pensja pielęgniarki, dróżnika kolejowego, sprzątaczki i dużej części społeczeństwa jest niewiele wyższa to już niesmaczny żart.