25 tysięcy dopłaty przy zakupie auta elektrycznego

, Sławomir Herman
25 tysięcy dopłaty przy zakupie auta elektrycznego

Po uchwaleniu przez Sejm dodatkowej daniny podatkowej (opłata emisyjna) do ceny litra paliwa w wysokości 8 groszy netto kierowcy łapią się za głowę. Taki prezent od rządu na wakacje to prawdziwy strzał po kieszeni. Jednak przychodzi kolejna wiadomość o tym, że planowane są dopłaty w wysokości 25 tysięcy złotych do zakupu samochodu elektrycznego. Czy taka argumentacja skusi Polaków i pójdą do salonów po pojazdy elektryczne? Na pewno nie.

Wolimy tradycyjne używane niż nowe

Szczerze mówiąc w kwestii kupowania samochodów o napędzie elektrycznym nie byłbym takim optymistą jak rząd. Ciągle jesteśmy ubogim społeczeństwem, które zamiast kupować nowe samochody, nawet te z silnikami spalinowymi, płaci za pojazdy kilkunastoletnie. Potwierdzają to statystyki dotyczące sprowadzanych aut używanych. W ciągu zaledwie pierwszych 4 miesięcy tego roku do Polski sprowadzono ponad 300 tysięcy aut. To jest o 10,4 procent więcej niż rok wcześniej – czytamy w komunikacie PZPM. 56 procent z nich to auta, których wiek przekroczył ponad 10 lat. Ciągle rejestrujemy najwięcej samochodów niemieckich (41,3%), francuskich (16,7%) i japońskich (13,9%).

Auta elektryczne ciągle bardzo drogie

Nie ma taniego pojazdu elektrycznego i nie będzie. Technologia kosztuje, a ta stosowana w samochodach jest droga. Dlatego zerkając z ciekawości w cenniki dowiadujemy się, że aby stać się właścicielem samochodu o napędzie elektrycznym trzeba dysponować gotówką w wysokości minimum 122 tysięcy złotych.

Najmniej zapłacimy za Renault ZOE ok 122 tysiące złotych. Najwięcej, bo aż 165 tysięcy złotych, za VW e-Golfa. Po środku jest jeszcze bardzo dobrze wyposażony i pojemny Nissan Leaf – wydatek około 145 tysięcy złotych. Nawet po otrzymaniu dopłaty w wysokości 25 tysięcy złotych, te samochody nadal będą bardzo drogie. Za dużo mniejsze pieniądze ciągle można mieć auto klasy kompaktowej z bardzo dobrym wyposażeniem. Niektóre firmy nie są też zainteresowane sprzedawaniem w Polsce na razie takich aut, pomimo tego, że mają je w ofercie (np. Hyundai KONA Electric).

Gdyby dopłaty stały się rzeczywistością Polska stałaby się w Europie jednym z krajów, które najwięcej dopłacają klientom przy zakupie ekologicznego pojazdu o napędzie elektrycznym. Oprócz nas na czele listy byłaby Francja (podobna dopłata) oraz Słowenia, w której można liczyć nawet na 32 tysiące złotych dopłaty.

Milion aut elektrycznych na polskich drogach do 2025 roku?

Rząd udzielając takiego wsparcia, chciałby doprowadzić, aby po polskich drogach do 2025 roku jeździło milion aut o napędzie elektrycznym. Na razie nabywcy takich samochodów mogę jedynie liczyć na zwolnienie z akcyzy, możliwość darmowego parkowania oraz zielone światło na poruszanie się po pasach jezdni przeznaczonych dla autobusów.

Według wyliczeń Europejskiego Funduszu Leasingowego, przy dwukrotnie droższym aucie elektrycznym w porównaniu z odpowiednikiem spalinowym, jego użytkowanie w ciągu 3 lat będzie kosztować więcej o prawie 30 procent. Może to być kontrargument do tego, aby decydować się na zakup samochodu o napędzie elektrycznym. Kolejna sprawa, to ilość punków ładowania. Obecnie jest ona mizerna. Jednak według zapowiedzi rządu, w ramach Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej może w ciągu najbliższych lat powstać 20 tysięcy punktów ładowania. Wszystko zależy od zainteresowania klientów.