Nadchodzi drożyzna w salonach samochodowych

, Sławomir Herman
Nadchodzi drożyzna w salonach samochodowych

Podwyżki cen samochodów są nieuniknione. Wszystko przez zaostrzenie norm emisji narzuconej przez Unię Europejską na producentów. Do 2030 roku według danych pochodzących z UE spadek CO2 ma wynieść prawie 40 procent, co w praktyce może oznaczać podwyżkę cen samochodów do 20 procent. Już w tej chwili koncerny przygotowują się do tych przepisów usuwając ze swojej oferty pojazdy z silnikami nie spełniającymi zaostrzonych norm.

130 g/km – tyle wynosi poziom emisji dwutlenku węgla na jeden rejestrowany samochód, ale za rok limit zmniejszy się do 95 g/km. Warto przypomnieć, że ilość emisji zależy od ilości spalanego paliwa. W przypadku samochodów wysokoprężnych jest on dużo niższy niż w samochodach napędzanych benzyną. Stąd też wzrost emisji dwutlenku węgla w niektórych krajach bezpośrednio powiązany jest z tak zwaną aferą „diesel gate”. Klienci rezygnowali z kupna pojazdu napędzanego silnikiem wysokoprężnym na rzecz tego z jednostką benzynową.

Jak ucierpią na zaostrzonych normach producenci samochodów? W bardzo prosty sposób. Za każdy gram, który będzie przekroczony poza wyznaczony limit producent zapłaci 5 euro za pierwszy gram, 15 euro za drugi, 25 za trzeci i 95 za każdy kolejny. Chyba nikt nie wątpi w to, że uda się w bardzo krótkim czasie dostosować producentom swoją ofertę silnikową w taki sposób, aby nie płacić kar. Już teraz niektóre firmy to robią, co więcej niektóre wycofały się z rynku europejskiego, aby uniknąć ponoszenia takich kosztów i przerzucania ich bezpośrednio na klientów. Jednak w dłuższej perspektywie każda z firm będzie musiała coś zrobić np. wycofując z oferty niektóre silniki i zastępując je napędem hybrydowym.

Gdy jednak firmie nie uda się odpowiednio zareagować na wprowadzane obostrzenia to np. przy założeniu, że dalej emisja konkretnego auta wynosi 130 g/km to kara jaką trzeba będzie zapłacić może przekroczyć 15 tysięcy złotych. To naprawdę potężna kwota.

Niektóre firmy szacują, że na przestrzeni najbliższych 10 lat ceny samochodów mogą wzrosnąć nawet o jedną trzecią, co z punktu widzenia producenta i klienta będzie nie do przyjęcia. Stąd też coraz częściej zastanawiamy się nie nad kupnem nowego auta, ale nad inną formą jego posiadania. Tych na rynku z każdym dniem będzie coraz więcej.