Za przekroczenie norm CO2 wysokie kary

, Sławomir Herman
Za przekroczenie norm CO2 wysokie kary

14,5 miliarda euro – tyle wyniosą kary nałożone przez Unię Europejską na producentów samochodów za przekroczenie norm CO2. Brytyjska firma konsultingowa PA Consulting na podstawie corocznych prognoz redukcji emisji CO2 obliczyła, że kary dotkną aż 13 producentów samochodów. Najniższą karę zapłaci Toyota, a najwyższą Volkswagen.

Najniższa kara wyniesie 18 milionów euro

Jak wykazało najnowsze badanie, po czterech latach ciągłego postępu w obniżaniu emisji CO2 koncerny motoryzacyjne zrobiły krok wstecz. Emisje wzrosły, głównie ze względu na klientów kupujących SUV-y, znaczny popyt na samochody o dużej mocy i masie, a także brak odpowiedniej oferty niskoemisyjnych samochodów w salonach oraz zmianę preferencji użytkowników na zakup silników benzynowych po aferze z jednostkami Diesla.

Kto truje najmniej i kto najwięcej straci? Niektórzy producenci otrzymają rekordowo wysokie kary, które będą mieć wpływ nie tylko na ich reputację, lecz również rentowność. Rekordowo niską karę zapłaci Toyota. Analitycy PA Consulting prognozują, że minimalnie przekroczy swój limit - o 0,2 g/km. Będzie się to wiązało z karą w wysokości 18 mln euro, co stanowi 0,1 proc. zysku EBIT, wypracowanego przez koncern w 2018 roku.

Według prognoz PA Consulting, rekordową grzywną – nawet 4,5 miliarda euro, ze względu na wysoki wolumen sprzedaży w Europie, może zostać ukarany Volkswagen, przekraczając swój limit o 12,7 g/km. Nawet koncerny, które do niedawna notowały coraz lepsze wyniki na polu ograniczania emisji, jak alians Renault-Nissan-Mitsubishi, Volvo i Jaguar Land Rover, zaczynają mieć problemy z utrzymaniem dobrego wyniku.

Choć rekordową karę może zapłacić Volkswagen i będzie ona stanowić ponad 30 proc. jego zysków EBIT, unijne grzywny najmocniej uderzą w koncern Jaguar Land Rover. Co prawda do zapłaty może mieć znacznie mniej niż niemiecki producent, bo 93 mln euro, lecz kwota ta stanowi ponad 400 proc. wypracowanych przez niego w 2018 roku zysków.

Jak ograniczyć emisje?

Choć oczywistym rozwiązaniem wydaje się być masowe wprowadzenie do sprzedaży samochodów z napędem elektrycznym, nie będzie to proste. Infrastruktura do ładowania tych pojazdów wciąż nie nadąża za restrykcyjnymi ograniczeniami emisji, wprowadzonymi na terenie Unii Europejskiej. Nawet jeśli producenci byliby w stanie przestawić swoją produkcję niemal w całości na auta bezemisyjne, ze względu na ograniczony zasięg i osiągi oraz wysoką cenę, nie znalazłyby dziś na rynku odpowiedniej liczby nabywców.

Zdaniem ekspertów PA Consulting, możliwe rozwiązania powinny obejmować obniżanie cen - zarówno pojazdów elektrycznych, jak również hybrydowych typu plug-in, ograniczając w ten sposób sprzedaż aut z tradycyjnym napędem, emitujących dużo zanieczyszczeń.

Potrzebne jest również wprowadzenie nowych usług z wykorzystaniem niskoemisyjnych pojazdów. Jednym z takich rozwiązań jest np. carsharing. Pomocne mogą być również fuzje pomiędzy koncernami oraz optymalizacja łańcuchów dostaw. Potrzebne jest też opracowanie otwartych platform w celu popularyzacji technologii elektrycznej. By spełnić unijne normy, producenci musieliby je wdrożyć jeszcze w tym roku.

Prognoza emisji CO2 na 2021 rok

Toyota w całym gronie jest najlepiej przygotowanym do zmian producentem, najskuteczniej redukującym emisje dwutlenku węgla nowych samochodów. Na drugim miejscu, awansując z piątej pozycji, znalazł się francuski koncern PSA, który wyprzedził alians Renault- Nissan-Mitsubishi. Natomiast spadki w rankingu PA Consulting odnotowały marki Volvo, Volkswagen, Daimler i BMW. Najwyższą, przewidywaną na 2021 rok emisję CO2 – aż 135 g/km ma Jaguar Land Rover.

By już za rok uzyskać pożądaną emisję dwutlenku węgla, producenci musieliby sprzedać ponad 2,5 mln pojazdów elektrycznych, co oznaczałoby wzrost do 2021 roku o 1280 proc., a to nie jest możliwe. Jedyną marką, która nie została ujęta w raporcie PA Consulting, ponieważ – ze względu na w pełni zelektryfikowaną gamę modelową – nie będzie płacić żadnych kar, jest Tesla.

Jak dotąd tylko dwa europejskie kraje skutecznie zmniejszyły na swoim terenie emisję CO2 nowych samochodów. Pierwszy to Norwegia, drugi – Holandia. W pozostałych odnotowano pogorszenie wyników. Norwegia zmniejszyła emisję z 83,7 g CO2/km (2017) do 72,4 g CO2/km (2018), a sprzedaż pojazdów elektrycznych w tym kraju stanowiła 31,2 proc. rynku nowych samochodów. Holandia zyskała drugie miejsce z emisją wynoszącą 106 g CO2/km (2018) i sprzedażą w pełni elektrycznych pojazdów na poziomie 6 proc. rynku w 2018 roku.

W Wielkiej Brytanii odnotowano wzrost emisji ze 120,8 CO2/km do 125,1 CO2/km, pomimo wzrostu sprzedaży pojazdów elektrycznych o 0,7 proc. Niemcy również odnotowały wzrost emisji z poziomu 126,2 g CO2/km do 129,1 g CO2/km, przy niewielkim wzroście udziału sprzedaży pojazdów elektrycznych (z 0,7 do 1,1 proc.).