W Chinach Red Bull pokazał rogi

, Sławomir Herman
W Chinach Red Bull pokazał rogi

Co to były za emocje? Takie jakie chcielibyśmy przeżywać cały czas. Grand Prix Chin naprawdę rozpoczęło się po kolizji dwóch kierowców Scuderia Toro Rosso. Red Bull świetnie wykorzystał Safety Car sciągając na drugi, podwójny pit stop swoich kierowców, a Ferrari widząc flagę w czarno-białą szachownicę przecierało oczy ze zdumienia. Mercedes doszukiwał się za to teorii spiskowych.

Bohater i antybohater w jednej osobie

Najlepszy start w dopiero rozpoczętym sezonie zaliczyło dwóch kierowców: Max Verstappen (Redb Bull) – późniejszy bohater i antybohater, oraz Lance Stroll (Williams) awansujący o 6 oczek. Zadziwiająca postawa Sebastiana Vettela (Ferrari), który po starcie przyblokował zespołowego kolegę Kimiego Raikkonena i zepsuł mu pierwszą fazę wyścigu. Takie zachowanie wróciło do Niemca pędzącym rykoszetem, kiedy to Verstappen spowodował kolizję i zepchnął czerwony bolid z numerem 5 ostatecznie na 8 miejsce.

Red Bull dodał skrzydeł Ricciardo i Verstappenowi

Emocji w końcówce GP Chin nie brakowało. Głównymi dostawcami byli kierowcy Red Bulla, którzy pozyskali świeże opony po neutralizacji i potrafili je doskonale wykorzystać. Kto wie, jak wyglądałoby podium, gdyby nie gorąca głowa Maxa Verstappena. Holender wyprzedzał w momentach, w których nikt z połykanych rywali tego się nie spodziewał. Doprowadzał do kolizji, tracił pozycje, a w konsekwencji sędziowie dopisali mu karę 10 sekund za starcie z Vettelem. W tym samym czasie Daniel Ricciardo pędził do mety jak oszalały. I to właśnie przesympatyczny Australijczyk cieszył się ze zwycięstwa. Kierowca bolidu z numerem 3 startował z szóstej pozycji, a jeszcze dzień wcześniej tuż przed kwalifikacjami mechanicy w ostatniej minucie wymienili mu silnik i dzięki temu mogliśmy oglądać go w wyścigu. Niesamowita strategia zespołu, zaangażowanie, determinacja i wspaniałe dwa podwójne pit stopy przeprowadzone w odpowiednich momentach pozwoliły na taki sukces w Chinach.

Hamilton jak nowicjusz, Mercedes w opałach

Bardzo gorzka mina kierowców Mercedesa. Valtteri Bottas miał zwycięstwo w kieszeni, ale wyjechanie samochodu bezpieczeństwa w momencie, kiedy kierowcy srebrnych strzał minęli zjazd do alei serwisowej, przekreślił ich szanse na dobry wynik. Hamilton na torze wyglądał jak nowicjusz, a mina Totto Wolfa (szefa zespołu Mercedes), w chwili połykania jego kierowców przez pędzące taranem „byki” była bezcenna.

Ferrari ukarane za brak wyobraźni

Bufonada Ferrari po kwalifikacjach została ukarana na szczęście tylko w połowie. Vettel po wyścigu w Chinach na pewno już wie, że zła karma wraca i to ze zdwojoną siłą. Natomiast Kimi Raikkonen przekonał się, że mimo złej sytuacji w pierwszej fazie wyścigu trzeba walczyć do końca. I to właśnie „zimny Fin” stanął na trzecim miejscu podium, choć do drugiej lokaty niewiele mu zabrakło. Lubimy powyścigowe komentarze Raikkonena, który to co stało się tuż po starcie nazwał „przyblokowaniem”.

Warto odnotować jeszcze wyprzedzenie Ferrari z Vettelem na pokładzie przez McLarena kierowanego przez Fernando Alonso, dojechanie obydwu Williamsów do mety na 14 i 15 miejscu i nie ukończenie wyścigu kierowcy Scuderia Torro Rosso Brendona Hartleya. Najszybsze okrążenie wykręcił zwycięzca wyścigu Daniel Ricciardo. Bez punktów ciągle pozostaje zespół Williamsa. Kolejne zmagania na torze w Baku podczas GP Azerbejdżanu.

GP China klasyfikacja generalna:
  1. Daniel Ricciardo (RBR Tag Heuer) 1:35:36.380
  2. Valtteri Bottas (Mercedes) +8,894 sek.
  3. Kimi Raikkonen (Ferrari) +9,637 sek.
Klasyfikacja generalna kierowców:
  1. Sebastian Vettel 54 pkt.
  2. Lewis Hamilton 45 pkt.
  3. Valtteri Bottas 40 pkt.
Klasyfikacja generalna zespołów:
  1. Mercedes 85 pkt.
  2. Ferrari 84 pkt.
  3. Red Bull Racing Tag Heuer 55 pkt.

Fot.redbullcontentpool