KIA Platinum Cup w liczbach

, Sławomir Herman
KIA Platinum Cup w liczbach

Wyścigowy sezon w KIA Platinum Cup został zamknięty. Czas podsumowań i liczb, które są bardzo interesujące. Przez cały sezon kierowcy walczyli nie tylko o punkty do klasyfikacji końcowej, ale także o nagrody pieniężne. Te zawsze wywołują skrajne emocje, tak samo jak fakt, że aby móc cieszyć się na koniec sezonu z pełnego pakietu wygranych po drodze trzeba wykonać naprawdę ciężką pracę. I to bez względu na wiek, możliwości oraz logistykę.

Ile zarobił mistrz Polski, czyli o pieniądzach w KIA PLATINUM CUP?

Mistrzostwa Polski Kia Picanto są jedyną polską serią wyścigową z takimi nagrodami finansowymi, jakie organizatorzy zapewniają zawodnikom. Z pewnością jest to dla zawodników zastrzyk dodatkowych emocji podczas walki na torze, a ponadto są w stanie dołożyć do swojego zaplanowanego na dany sezon budżetu. Pula nagród w tym roku wynosiła ponad 126 tysięcy zł, a największą jej część zgarnął mistrz Polski: Konrad Wróbel, który do swojego konta dopisał 48,5 tysiąca zł. Drugi pod względem zarobków, podobnie jak w końcowej klasyfikacji sezonu jest Filip Tokar, który wywalczył ponad 25 tysięcy zł. Drugi wicemistrz Polski Lukas Keil zasilił swój portfel kwotą blisko 17 tysięcy zł i znalazł się na trzecim miejscu.

Z Łodzi do Mariboru, czyli o kilometrach, które pokonali zawodnicy

Ponad 630 kilometrów w wyścigowym tempie pokonali w tym roku kierowcy KIA PLATINUM CUP. Oznacza to, że podczas dwunastu wyścigów kierowcy pokonali trasę w linii prostej z Łodzi do słoweńskiego Mariboru. Najdłuższe były wyścigi na Slovakiaringu, gdzie w każdym z nich pokonano ponad 70 kilometrów. Najkrótsza rywalizacja odbyła się na Hungaroringu, gdzie po przerwaniu pierwszego wyścigu zawodnicy nie wznowili walki i zdołali przejechać blisko 40 km.

Walka na ułamki sekundy

Tegoroczne wyniki pokazały, że stawka jest niezwykle wyrównana i o sukcesie lub porażce mogą decydować nawet najmniej zauważalne umiejętności. Podczas wszystkich tegorocznych kwalifikacji o losach pole position decydowało mniej niż 0,61 sekundy, a trzykrotnie potrzebne było sprawdzanie setnych części sekundy. Statystycznie w walce o każde z tegorocznych pole position średnio decydowała mniej niż 0,1 sekundy! Równie emocjonująco było w wyścigach. Średnia różnica pomiędzy zwycięzcą każdego z nich a drugim kierowcą to 2,5 sekundy, a czołowa trójka była klasyfikowano średnio w 4,25 sekundy.

Zobacz galerię zdjęć z wyścigów w Zolder.

Prestiż przez wielkie „P”, czyli o seriach, którym towarzyszy KIA PLATINUM CUP

Już od kilku lat jedną z najważniejszych cech mistrzostw Polski Kia Picanto jest fakt, że kierowcy rywalizują obok najlepszych na świecie. Tylko w tym sezonie mogliśmy dwukrotnie podglądać pracę i zmagania kierowców pucharu świata samochodów turystycznych (FIA WTCR), który powstał na bazie mistrzostw świata (FIA WTCC). KIA PLATINUM CUP dwukrotnie towarzyszyła również rywalizacji o tytuł mistrza Europy ciągników siodłowych. Potężne maszyny serii FIA ETRC z pewnością zrobiły wrażenie na każdym. Ponadto w tym roku KPC miało okazję pierwszy raz w historii podpatrzeć pracę zespołów europejskiej serii NASCAR. Dodając do tego tory takie jak Hungaroring, Red Bull Ring, Slovakiaring czy Zolder, zawodnicy w swoich małych Picanto mogli poczuć smak walki w najlepszych wyścigowych seriach świata.

Wiek nie gra roli

Wydawać by się mogło, że za kierownicą samochodu można legalnie zasiąść dopiero w wieku 18 lat, ale dzięki motorsportowym przepisom w KIA PLATINUM CUP rywalizują już nastolatkowie, a najmłodsi z nich mają dopiero 13 lat! Wyścigowe Picanto są dla nich pierwszym krokiem w drodze na szczyt rywalizacji za kierownicą samochodów z dachem i jak sami twierdzą jest to najlepsza szkoła sportowego rzemiosła. KIA PLATINUM CUP jest także serią dla nieco starszych zawodników, którzy chcąc spróbować swoich sił w motorsporcie wybierają Kię Picanto ze względu na idealny stosunek jakości do ceny. Starty nastolatków, jak i nieco starszych kierowców pokazują, że mistrzostwa Polski Kia Picanto są dla każdego.

Sto koni koreańskiej mocy, czyli kilka informacji o wyścigowym Picanto

W tym roku kierowcy mieli okazję rywalizować za kierownicami nowych modeli auta, które napędzane były stukonnymi silnikami. Jednostka napędowa w połączeniu z masą 850 kilogramów pozwalały rozwinąć maksymalną prędkość 190 km/h, a od 0 do 100 km/h rozpędzić się w osiem sekund. Sam samochód i kierowca nie daliby jednak rady rywalizować, gdyby nie paliwo. W baku wyścigowych Picanto znajduje się znana ze stacji paliw Orlen, Verva 98.

fot. Sławomir Herman