Robert Kubica kierowcą Williamsa w 2019 roku

, Sławomir Herman
Robert Kubica kierowcą Williamsa w 2019 roku

Robert Kubica wraca po 8 latach do rywalizacji na najwyższym poziomie w Formule 1. Zespół Williams Racing oficjalnie ogłosił, że drugim kierowcą został krakowianin. Claire Williams, szefowa zespołu podkreśliła, że Kubica w minionym sezonie pokazał, że to właśnie on zasługuje na fotel w ich bolidzie. Szkoda, że musieliśmy czekać na to cały rok, ale warto było. Tak samo jak warto czekać na pierwszy wyścig w marcu 2019 roku.

Gdy Robert Kubica, startując w nic nie znaczącym rajdzie we Włoszech, uciekł spod gilotyny wówczas wydawało się, że cudem będzie jego powrót do świata żywych. Nikt wtedy nie myślał o powrocie Polaka do ścigania. Ale ten ze swoją konsekwencją krok po kroku przypominał światu o swoim istnieniu.

Zdobycie tytułu mistrza świata w WRC 2 było tego najlepszym przykładem. Nieudany ślub z WRC – choć tutaj startując prywatnym autem, bez ogromnego wsparcia ucierał nosa kierowcom, którym tego nosa nie powinien utrzeć. Brak zainteresowania ze strony zespołów fabrycznych – choć w kuluarach wszyscy chcieli, ale się bali, jak ta dziewica na zatrudnienie Polaka spowodowały, że on sam nie miał siły już dłużej walczyć. Szkoda, bo zapewne korona w WRC też by została zdobyta. Kubica zniknął, ale nie na długo. Wrócił wraz z testami w różnych kategoriach wyścigowych, by ostatecznie dostać szansę w bolidzie F1 zespołu Renault. Okazało się, że jego ograniczenia nad którymi cały czas pracował po strasznym wypadku nie mają wpływu na to jak obecnie prowadzi bolid. Kubica nie zgubił instynktu wyścigowego kierowcy.

Wreszcie testy w Williamsie, przegrana wojna, posada kierowcy testowego i teraz osiągnięcie zamierzonego celu. Etatowy kierowcy Formuły 1 zespołu Williams Racing brzmi dzisiaj niewiarygodnie. Historia Roberta Kubicy w F1 pisze się na nowo. I jestem przekonany, że Polak nie raz utrze nosa w przyszłym sezonie innym kierowcom. Może stanie znowu na podium. Czas zweryfikuje oczekiwania całego świata wyścigowego. Jedno jest pewne, ta historia już teraz nadaje się na film i to ten z górnej półki. Determinacja, wiara, pokonywanie własnych ograniczeń i końcowy sukces, bo powrót do F1 w roli kierowcy bez wątpienia trzeba uznać za wielki sukces. I chwała tym, którzy do tego się przyczynili.

Robert Kubica zadebiutował w Formule 1 w 2006 roku. 12 razy stawał na podium, w tym na najwyższym w 2008 roku podczas GP Kanady.

fot.WilliamsRacing