Rajd Dakar 2020 - najgorszy start Przygońskiego

, Sławomir Herman
Rajd Dakar 2020 - najgorszy start Przygońskiego

Pech to chyba delikatne słowo jakiego można użyć w przypadku Kuby Przygońskiego i startu w tegorocznym Rajdzie Dakar. Tak złego otwarcia kierowca Orlen Teamu nie miał od wielu lat. Najpierw awaria skrzyni biegów i strata ponad 7 godzin na pierwszym etapie i koniec marzeń o wygranej. Gdy wydawało się, że najgorsze jest za Przygońskim to 4 kapcie kolejnego dnia odebrały całkowicie wiarę, że jeszcze coś można ugrać.

Dakar to wyzwanie nie tylko dla załogi, ale też dla sprzętu. Ten odgrywa bardzo ogromną rolę w końcowym skucesie bądź też porażce. Przykonali się o tym najwięksi i najszybsi dakarowej imprezy. Gdy awaria ma miejsce na początku, a strata nie jest duża kierowcy zazwyczaj udaje się jeszcze nawiązać walkę z innymi ekipami jadącymi w czubie. Gdy straty nie da się odrobić pozostaje liczyć na pecha innych, bo ten wcześniej czy później dopada każdego. Pech Polaka to szczęście innych. Zarówno największych konkurentów ale też kolegów z zespołu. Ci pierwsi cieszą się z odpadnięcia jednego z kierowców typowanych do zwycięstwa, a drudzy z szybkiej wymiany wadliwego elementu w skrzyni biegów.

Przebiliśmy 4 opony. Mieliśmy trzy zapasowe i jedną trzeba było naprawić, żeby dojechać do mety. Jak mieliśmy dwie przebite wiedziałem, że będzie ciężko. Po trzeciej jechaliśmy ostrożnie a i tak jakiś kamień ją z boku dotknął.

Kuba Przygoński

Zmiana 4 kapci i dotarcie do mety na załatanej oponie, bo już więcej dobrych nie było na pokładzie dakarowego Mini to wielkie szczęście. 70 kilometrów jazdy, a w zasadzie powolnego sunięcia tak, aby już nic się nie wydarzyło wymagało od Przygońskiego dużej dawki cierpliwości.

Kuba Przygoński i Timo Gottschalk zajmują po 3 etapach 67 pozycję. Ich strata do lidera wynosi 6 godzin i 22 minuty. W klasyfikacji generalnej samochodów prowadzi Orlando Terranova (X-Raid Mini JCW Team). Drugi jest Carlos Sainz (Bahrain JCW X-Raid), a trzeci Nasser Al-Attiyah (Toyota Gazoo Racing).