Światła do jazdy dziennej wyłączyły myślenie

, Sławomir Herman
Światła do jazdy dziennej wyłączyły myślenie

Nowoczesne systemy w samochodach wyłączyły myślenie u wielu kierowców. To dramat nie tylko dla instruktorów jazdy, którzy mogą czuć się niepotrzebni, ale też dla myślących użytkowników dróg. Trudno nie mieć negatywnych myśli widząc jak bezmyślnie ze świateł do jazdy dziennej korzystają kierowcy. I nie ważne jest to co za oknem. Śnieg, zmrok, deszcz, mgła, a oni jadą siejąc w niesprzyjających warunkach pogodowych strach u innych użytkowników dróg.

Pamiętaj o warunkach pogodowych

Dla wszystkich kierowców korzystających z trybu automatycznej pracy świateł powinno odbywać się dodatkowe szkolenie. Nie wiem z czego to wynika. Z niewiedzy, bezmyślności, głupoty? A może ze zbyt wygórowanego mniemania o sobie, że jestem dobrym kierowcą? Jedno jest pewne, że włączenie świateł do jazdy dziennej wyłączyło myślenie u większości kierowców. Skoro coś działa w automacie to znaczy, że nie trzeba już tego kontrolować. Takie podejście do tematu potrafi być naprawdę zgubne.

Pół biedy, gdy kierowcy mają fabryczne światła do jazdy dziennej. Sytuacja zmienia się, gdy z naprzeciwka widać żarzące się ogniwka chińskiego produktu, który kosztował 10 złotych. To strasznie irytuje. Trudno nawet reagować w takiej sytuacji, bo już nie raz spotkałem się z obraźliwym machaniem palcem. Uświadamianie innych nie jest łatwym zadaniem. Ale po kolei. Zacznijmy od przepisów.

PRZEPISY REGULUJĄCE SPOSÓB MONTAŻU ŚWIATEŁ DO JAZDY DZIENNEJ

Światła do jazdy dziennej powinny być zamontowane z przodu na wysokości od 250 do 1500 mm. Wzajemne położenie nie powinno być szersze niż 600 mm. Od obrysu pojazdu światła dzienne muszą znaleźć swoje miejsce nie dalej niż 400 mm. Oczywiście muszą się one też automatycznie wyłączać.

Technologia technologii nierówna 

Po pierwsze każdy kierowca powinien zdawać sobie sprawę z tego, że niekorzystne warunki drogowe muszą zapalić lampkę kontrolną o nazwie włącz myślenie. Automatyczny tryb pracy przełączania świateł do jazdy dziennej na światła mijania nie zawsze dostosowuje je do tego co widać za oknem. Czasowe włączniki (w zależności od strefy geograficznej) działają o określonej godzinie. Warunki pogodowe nie mają bezpośredniego przełożenia na to jak działa tryb automatyczny. Oczywiście są też takie, które natychmiast reagują, ale za ich działanie odpowiedzialna jest zupełnie inna technologia. I tutaj dla niektórych producentów należą się brawa, bo spotkałem się w wielu przypadkach z nadgorliwością. Wystarczyło, że padł cień z drzew i światła mijania już były załączone.

Po drugie pamiętajmy, że światła do jazdy dziennej oczywiście poprawiają bezpieczeństwo, ale nie zastępują one świateł mijania. Kierowcy bardzo często popełniają błąd, myśląc, że to już wystarczy. Nie, to nie wystarczy. Światła do jazdy dziennej zostały wymyślone po to, żeby oszczędzać pobór prądu. Nie mają one też praktycznie żadnego zastosowania w oświetleniu drogi. Zresztą na pewno zauważyliście, że z tyłu pojazdu wszystkie światła są wygaszone. Jazda w taki sposób np. podczas rzęsistego deszczu stwarza ogromne zagrożenie kolizji drogowej. Samochód praktycznie jest niewidoczny.

Po trzecie krąży teoria, że światła dzienne obniżają zużycie paliwa. Oczywiście jest w tym trochę prawdy, ale oszczędności są prawie żadne. Odczuwalne ilości, czyli to co nam zostaje w baku i w kieszeni zauważymy wyłączając np. klimatyzację lub odstawiając na bok tak zwaną ciężką nogę. Światła do jazdy dziennej mają zupełnie inne zadanie.

Mandat nawet do 500 złotych

Każdy kierowca musi zdawać sobie sprawę z tego, że montaż świateł do jazdy dziennej na własną rękę nie zwalnia z posiadania homologacji na zakupiony produkt. Brak takiej homologacji może skutkować mandatem karnym nawet do 500 złotych. Dlatego decydując się na kupno aftermaketowych produktów szukajmy takich z oznaczeniem „RL” lub „DRL” . Na szkle takie produktu powinna się też znajdować literka „E”. Włączmy myślenie za kierownicą.