System eCall ma ratować życie

, Sławomir Herman
System eCall ma ratować życie

Pierwsze emocje dotyczące wprowadzenia obowiązkowego systemu eCall w samochodach wyprodukowanych po 31 marca 2018 roku już opadły. Teraz przyszedł czas na refleksje. Nawet te związane z prawdopodobną podwyżką cen. O ile nie dziwi mnie konieczność obecności takiego urządzenia w aucie, o tyle reakcje „cenowe” i wiekie larum na ten temat już tak. Pamiętajmy, że eCall (najczęściej jest to przycisk opisany jako SOS) ma ratować życie, a nie być kolejnym gadżetem.

Co to jest eCall?

System eCall (ogólnoeuropejski system szybkiego powiadamiania) jest to możliwość awaryjnego połączenia z odpowiednimi służbami w momencie gdy dojdzie do kolizji/wypadku drogowego. Wszystko odbywa się automatycznie lub z udziałem osób, które uruchamiają system ręcznie. Po połączeniu z numerem alarmowym 112 do centrali przekazywane jest położenie samochodu, a nawet ilość osób podróżujących autem. Przyjmujący zgłoszenie otrzyma dodatkowo takie informacje jak VIN pojazdu, rodzaj jednostki napędowej, czas zdarzenia, a nawet dwie poprzednie lokalizacje i kierunek jazdy samochodu. System wysyła sygnał podczas aktywacji poduszek powietrznych.

Czy stare samochody będą musiały być doposażone w eCall?

Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego z 29 kwietnia 2015 roku obowiązek posiadania systemu w wyposażeniu podstawowym dotyczy samochodów wyprodukowanych i homologowanych z dniem 1 kwietnia 2018 roku. Czyli pojazdy, które mają datę produkcji wcześniejszą nie posiadają takiego obowiązku. Oczywiście istnieje możliwość doposażenia nawet leciwych pojazdów w podobny system, ale nie ma takiego wymogu.

Bosch wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu i oferuje retrofit eCall

Rozwiązanie opracowane przez firmę Bosch to uniwersalny moduł wyglądający jak zwykła ładowarka samochodowa. Może ona też pełnić funkcję ładowarki USB, w której zamontowano Bluetooth oraz zestaw czujników z mikrokontrolerem. Sprzęt analizuje parametry jazdy, hamowanie, przyspieszanie i pokonywanie zakrętów. Po zebraniu wszystkich parametrów urządzenie analizuje styl jazdy kierowcy i w razie niepokojących wartości automatycznie łączy się z numerem alarmowym. Jeydnym felerem tego urządzenia jest brak oddzielnej kart SIM. Dlatego konieczne jest połączenie go z posiadanym telefonem. Na razie urządzenie nie działa na terenie Francji i Niemiec. Bosch wymaga bowiem podpisania umowy z firmą ubezpieczeniową.

eCall jako kolejne narzędzie do inwigilacji?

Na długo przed wprowadzeniem unijnego przepisu mówiono, że jest to kolejne narzędzie do inwigilacji ich obywateli. Nic bardziej mylnego. System działa w całej Europie i jego głównym zadaniem jest zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych i poważnych obrażeń. W ciągu roku ma to pozwolić na ograniczenie liczby ofiar śmiertelnych w krajach Unii Europjesiej o 2,5 tysiąca. Według szacunków obowiązkowe powiadamianie może przyspieszyć czas reakcji o 40 procent w mieście i o 50 procent na obszarach wiejskich.

System eCall nie jest gadżetem

Ratowanie życia i szybkie dotarcie odpowiednich służb na miejsce zdarzenia oto głowne zadanie systemu eCall. Dlatego obawy o inwigilacji i wykorzystywaniu urządzenia przez niepowołane osoby do innych celów niż te przewidziane w uchwale są mocno naciągane. Zresztą nie są to pierwsze starania UE na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach. Wcześniej wprowadzono do wyposażenia aut system antypoślizgowy ESP oraz czujniki ciśnienia powietrza w oponach.

Wierzę w to, że eCall to szansa na zmniejszenie ofiar śmiertelnych oraz możliwość przekazania pod numer alarmowy precyzyjnych danych, które podczas wypadku są bardzo istotne. Służby zanim przybędą na miejsce zdarzenia będą odpowiednio przygotowane do działania.

W ubiegłym roku na polskich drogach zginęło 2810 osób. W 32 705 wypadkach zostało poszkodowanych prawie 39 400 osób.