Nowy Ford Mustang i EcoBoost o mocy 290 KM

, Sławomir Herman
Nowy Ford Mustang i EcoBoost o mocy 290 KM

Amerykański styl życia jest niezrozumiały dla większości Europejczyków. W przeciwieństwie do cywilizacji zza Oceanu ludzie ze Starego Kontynentu nie muszą mieć wszystkiego co największe. Jest jednak rzecz, która musi być duża, ze stadem koni pod maską oraz powinna wydawać z siebie dźwięk jak śmigłowce bojowe. To samochód - Ford, ale nie taki zwykły. Taki z historią, będący od lat nierozłącznym elementem amerykańskiej motoryzacji. Panie i Panowie, poznajcie MUSTANGA 2018.

Amerykański prezent dla Europy

Takie spotkania zawsze wywołują dreszcz emocji. To jak pierwsza randka w przedszkolu, pierwszy papieros, drink i seks. Boże, jak ten samochód gra. 5 litrowa V8-ka o mocy 450 KM po zachłyśnięciu się odpowiednią dawką paliwa wyrzuca z podwójnych końcówek wydechu taki ryk, że nawet Putin obudziłby się w środku nocy myśląc, że amerykańskie F16 podrzuciły pozdrowienia od Trumpa. Ciało wpada w wibracje pędzące od stóp po czubek włosów na głowie.

To prawda, że dla wielu z Was nie jest to nic nadzwyczajnego. Wolicie BMW serii M, Mercedesa AMG, czy Subaru WRX. Zgoda, ale Ford Mustang jest inny. Do swojej doskonałości dokłada jeszcze nutkę sentymentu i od razu przywołuje sceny z filmu Bullitt – kultowego i obowiązkowego dla miłośników motoryzacji. Na pewno pamiętacie jak Steve McQueen przez 10 minut ściga Mustangiem po ulicach San Francisco przestępców. I to jest to „coś”. Najważniejsza informacja jest taka, że Europejczycy zakochali się w Fordzie Mustangu. Statystyki sprzedaży nie kłamią.

Czy EcoBoost ma prawo być pod maską Mustanga?

Dzisiaj jednak nie będzie o silnikowym potworze z górnej półki, tylko o czymś co Ford nazywa EcoBoostem, jest z turbodoładowaniem, ma pojemność zaledwie 2,3 litra, moc 290 KM i maksymalny moment obrotowy wynoszący 440 Nm. Jakby tego było mało ta jednostka napędowa posiada funkcję chwilowego zwiększenia momentu obrotowego overboost (wyższy moment obrotowy podczas przyspieszania). To „coś” znalazło sobie miejsce właśnie pod maską Mustanga (w tym konkretnym przypadku w wersji kabriolet).

Już słyszę zawiedzione głosy i widzę zdziwioną minę. Przecież tak nie można. Z rzędowym silnikiem to nie jest prawdziwy Mustang. A jednak. Jest i ciągle ten sam, rasowy potwór, tylko o mniejszej mocy. Nadal ryczący, wydający dźwięki, które można konfigurowć dzięki aktywnemu układowi wydechowemu (standard dla wersji GT i Bullitt), a nawet wyciszyć, żeby o 5 rano nie obudzić sąsiada. To ukłon ze strony inżynierów, którzy doskonale wiedzą, że nie ma nic gorszego niż wściekły zza płotu rozjuszony byk i to nie dlatego, że Wasz silnik pięknie gra, tylko dlatego, że sąsiad jeździ Skodą Kodiaq.

Kabrio jest wspaniałe

Kabriolet ma miękki dach, który po ręcznym spuszczeniu blokady chowacie naciskając odpowiedni guzik. Teraz tylko obserwacja jak czarna połać szybko chowa się za plecami. Akustyka silnika i wydechu jest na wyciągnięcie ręki, jak panna, która postanowiła wyskoczyć na plażę nudystów bez wiedzy rodziców. Wystarczy chwila, aby się o tym przekonać.

Zapomnijcie o asystentach kierowcy (wszystkie które są potrzebne oczywiście znajdziecie w nowym Mustangu), zapomnijcie o audio – tutaj są inne ważniejsze dźwięki. Po prostu trzeba czerpać pełnymi garściami np. z...zegarów o różnej konfiguracji (to nie jest styl Volkswagena, Renault czy też hybrydowej Toyoty), klimatu jaki serwuje nam amerykańska ikona, oraz przyjemności, bo podróżowanie Mustangiem w wersji kabrio jest wspaniałe i niepowtarzalne. To taki król wśród kabrioletów. Nie zgadzacie się? Wcale nie musicie. Ktoś kto nie spróbował jak smakuje przemieszczanie się Fordem Mustangiem Convertible nie ma prawa do tego się odnosić.

W środku jest po amerykańsku

Wnętrze jest dobrze wykonane. Sporo materiałów wygląda świetnie. Jakby nie były inspirowane tym z czym mamy do czynienia w amerykańskiej motoryzacji. Najważniejsza informacja jest taka, że fotele uszyto biorąc miarę z Amerykanina, który większą część swoich posiłków zamawiał w McDonaldzie. Siedzisko szerokie, oparcie fotela też. Do tyłu nie zaglądamy, bo szczerze mówiąc jest tam miejsce dla nastolatków. Chcesz odpalić swoją maszynę? Proszę bardzo. Znajdź przycisk Start tuż nad środkowym tunelem po lewej stronie, naciśnij i...zadaj sobie pytanie: słuchać czy jechać? Ja chcę jednego i drugiego.

Nadwozie Convertible aż kipi mocą

Wrażenie robi przeogromna powierzchnia maski silnika (aluminiowa), patrzysz i myślisz, że nigdzie się nie kończy. Jest jak pas startowy na największym lotniskowcu świata, amerykańskim USS Gerald R. Ford. Dodatkowo postarano się, aby była poprowadzona niżej w celu nadania większego, sportowego charakteru nadwozia. Potężne 19 calowe, kute koła i masa samochodu delikatnie przekraczająca 2 tony - tak potężne cielsko nawet z EcoBoostem porusza się bardzo sprawnie. Przyspieszenie w 6 sekund od 0-100 km/h – lepiej być nie może. Napiszę inaczej, szybciej nie trzeba.

Nie jest łatwo okiełznać tylny napęd przy takiej mocy i momencie obrotowym (szczególnie gdy asfalt jest mokry). Z pomocą przychodzą różne tryby pracy przeniesienia napędu. W zależności od potrzeb (mokro, sucho, jazda po torze) to wszystko Ford nam daje i ułatwia poskromić narowiste cielsko, choć moim zdaniem niepotrzebnie. Powinieneś przekonać się o tym co ten rumak potrafi, dlatego wciśnij pedał gazu w podłogę, rozgrzej opony przy pomocy funkcji Lunch Control i zwolnij 290 KM z boksów. To jest właśnie całe klu tego spektaklu, który chcesz by trwał.

Wersja, którą próbowałem okiełznać miała 6 biegową, manualną skrzynię biegów. Króciutki drążek pracował świetnie. Stawiał delikatny opór, a jednak sprawiał że sportowe zacięcie Mustanga unosiło się w powietrzu. Nadwozie nie szaleje. Jest zwarte, mocne i po otwarciu dachu nie czuć, że zostało pozbawione dodatkowego usztywnienia.

Ford Mustang to najpopularniejsze takie auto w Europie

Auto świetnie wygląda. Prawie 4 metry 80 centymetrów długości nadwozia, szerokość niecałe 2 metry bez 9 centymetrów i wysokość 137 centymetrów robi wrażenie na każdym bez względu na płeć i wiek. Stoisz na światłach, muskasz pedał gazu i nawet EcoBoost wprawia w drgania stojące obok samochody. Dla mnie wystarczy. Dla innych to profanacja.

Czekam z niecierpliwością aż dorwę się na dłużej do wersji z bulgoczącą V8 o pojemności 5 litrów i mocy 450 KM. To dopiero będzie szaleństwo. Wibracje będą przechodzić przez całe ciało, a zazdrosny wzrok innych kierowców wbity w karoserię niczym gwóźdż w deskę nie będzie mógł się oderwać.

Ford Mustang to najpopularniejszy taki samochód w Europie. Od momentu wejścia na rynek sprzedano go na Starym Kontynecie w ilości 33 tysięcy egzemplarzy. W Polsce w ciągu trzech lat nabywców znalazło 1500 sztuk. I nie ważne, że trzeba wydać prawie 180 tysięcy. To i tak jedno z najtańszych sportowych aut. Wyłączcie myślenie o stawce jaką trzeba wyciągnąć z kieszeni i cierpliwie czekajcie na wersję Bullitt. Naprawdę warto!

 

DANE TECHNICZNE

Ford Mustang 2.3 EcoBoost Convertible

Silnik (rodzaj)

benzynowy

Pojemność (ccm)

2261

Moc (KM)

290

Maks.moment obr. (Nm)

440

Prędkość maksymalna (km/h)

233

Przyspieszenie od 0-100 km/h (sek.)

6

Średnie zużycie paliwa (l)

10,1

Masa własna (kg)

2023

Dł./szer./wys. (mm)

4789/1916/1373

Pojemność zbiornika paliwa (l)

59

Pojemność bagażnika (l)

332

Plusy
  • możliwość majstrowania przy dźwiękach wydechu
  • stylistyka nadwozia
  • historia
Minusy
  • nazwa silnika EcoBoost – dla Mustanga powinna brzmieć Boost (nie wszystko musi być ECO)
Ceny
  • Ford Mustang 2.3 EcoBoost 290 KM Kabriolet 187 300 PLN
  • Ford Mustang 5.0 V8 M6 450 KM Fastback 195 300 PLN