Hyundai KONA 1,6 T-GDI 177KM 7DCT 4WD Premium

, Sławomir Herman
Hyundai KONA 1,6 T-GDI 177KM 7DCT 4WD Premium

To niesamowite jakie podejście do stworzenia mini SUV-a zaprezentował Hyundai w odróżnieniu od swojego konkurenta, marki KIA i modelu Stonic. Auto o niezbyt urokliwej nazwie KONA, na pewno wbrew wszelakim opiniom szybko nie-skona. Jest dobrze wykonane, niestety też drogie, ale dające kierowcy sporo satysfakcji z szybkiej jazdy. Jest tylko jeden warunek. KONA musi mieć pod maską 177-konną jednostkę napędową T-GDI, która gwarantuje, że każde naciśnięcie pedału gazu momentalnie wprawia samochód w ruch.

Wydaje mi się, czy widzę lekki chaos?

O mój Boże! Aż chce się krzyczeć i to nie z radości oglądając tego crossovera. Dlaczego tyle dzieje się w tym nadwoziu? Naprawdę trudno zdecydować się, w którym miejscu zawiesić wzrok. Szokujące i świetne są przednie światła, ale już pomysł na rozrzucenie wszystkiego po całej szerokości „gęby” to lekka przesada. To samo dotyczy tyłu. Aż strach pomyśleć ile kosztowałaby naprawa wszystkich elementów, gdyby KONA znalazła się w przysłowiowej „kanapce”. Ale to zmartwienie właściciela i ubezpieczyciela. Serwis na pewno zaciera ręce.

Gdyby nie stylistyczne szaleństwo to nadwozie należałoby uznać za jedno z najciekawszych w tej klasie. „Przymrużone” przednie oczy z dużą powierzchnią maski silnika i tym ogromnym wlotem powietrza tworzą niepowtarzalny klimat. I gdyby Hyundai zdecydował się jeszcze na przeniesienie miejsca na tablicę rejestracyjną, tak aby nie zasłaniała wlotu powietrza byłoby wspaniale (w Tucsonie się udało).

Podobają mi się plastikowe nakładki wydłużające słupek C. Delikatnej pikanterii dodaje wychudzony spojler dachowy. Całość została postawiona na 18 calowych felgach, których wzór nie jest nudny, ani zbyt podkręcający wygląd. Po prostu ładnie i dobrze komponują się w dużych nadkolach.

Środek zadziwiająco spokojny – od innego auta?

Wnętrze nie należy do moich ulubionych. Kolorowe obwódki zastosowane wokół wlotów powietrza są za bardzo dyskotekowe, a ja trochę stary już jestem. Natomiast czerwone przeszycia foteli, skórzanej kierownicy, osłony drążka zmiany biegów są jak najbardziej OK. Z ilością miejsca z przodu i z tyłu nie ma żadnego dramatu. Jedyne wątpliwości mam do szerokości oparć przednich foteli. Ewidentnie skrojone są pod rozmiar azjatycki, a nie europejski. To trochę dziwne, bo długość siedziska nie męczy w długiej trasie mięśni ud. Wracając jeszcze do czerwonego koloru mam pytanie, czy pasy bezpieczeństwa naprawdę muszą mieć taką samą barwę? Hyundai ewidentnie chce, aby modelem KONA jeździły kobiety. Żaden facet nie zdecyduje się na tak krzykliwe dodatki.A może się mylę?

Zegary czytelne, ekrany sporych rozmiarów, ostrość czcionki aż wżyna się w oczy. Elektroniczna klimatyzacja podczas wyskalowania na 21 stopni chce nas zamrozić, a trudność pracy w trybie automatycznym po prostu jest zadziwiająca. Czujniki zachowują się tak, jakby nie potrafiły do końca sprostać zadaniu i mamy do czynienia z ciągłą, szaloną pracą dmuchawy. Brrr. Obsługa wszystkich urządzeń pokładowych bez zarzutu. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do menu Hyundaia i z łatwością odnajdujemy potrzebne gadżety. Brawo za system nagłośnienia firmy KRELL, która wykonała świetną robotę.

W środku wieje minimalizmem, ale jak przeszukamy np. środkowy tunel to zorientujemy się, że mamy jeszcze czym się pobawić. Załączanie napędu na cztery koła (przycisk trochę niefortunnie zasłania drążek zmiany biegów), przełączanie trybów pracy silnika (ECO, COMFORT, SPORT), towarzysz pomagający nam podczas zjazdów ze wzniesień i obsługa podgrzewanych foteli – to wszystko do dyspozycji kierowcy. Kierownica świetnie leży w dłoni (Hyundai jest kolejnym koncernem, który zrozumiał, że jej spłaszczanie od dołu to jakiś absurd), a przyciski do obsługi pokładowego komputera mamy pod palcami.

Ile się nasłuchałem, że Head-up (wysuwany ekranik przed oczami kierowcy) to element wyposażenia mającego wpływ na bezpieczeństwo, bo nie odrywamy wzroku od drogi. W lotnictwie się sprawdza, ale w samochodach to kompletnie zbędny gadżet. W Hyundaiu, nie było możliwości ustawienia odpowiedniego kąta, gwarantującego lepszy odczyt danych. Dla mnie może to nie istnieć. Szybciej zgodzę się na szklany dach za niecałe 3 tysiące złotych.

Jeżeli zapytacie mnie o bagażnik, to nic nadzwyczajnego w nim nie znajdziecie. 361 litrów jest wartością na normalnym poziomie. Mamy do dyspozycji kilka schowków, które pozwolą na utrzymanie najbardziej potrzebnych rzeczy w jednym miejscu. Warto zapoznać się z maksymalnym obciążeniem podłogi, o którym producent informuje nas na uchwycie do jej podnoszenia.

Konkurencja vs Hyundai KONA

Rywalizacja w tej klasie pojazdów jest naprawdę duża, a lista modeli w jakich klienci mogą wybierać bardzo długa. Zestawiłem Hyundaia KONA z dwiema japońskimi propozycjami i jedną niemiecką. Dlaczego? Szczerze mówiąc to naprawdę przypadek, ale sugerowałem się bardziej sugestywną wielkością nadwozia niż wymiarami. Patrząc na niżej przedstawione auta, wszystkie wyglądają na większe niż są w rzeczywistości. Dlatego Kona tak dobrze czuje się na tle VW T-Roca, Toyoty CH-R i Mazdy CX-3. Wśród tej gromadki Hyundai nie jest bez szans.

Fakt, jest najkrótszy, ale miejscem nad głową góruje nad resztą. Szerokością przegrywa tylko z Volkswagenem. Pod maską, w wersji podstawowej, ma tyle samo koni mechanicznych co Mazda, a to oznacza, że w tyle jest Toyota i Volkswagen. Cena na tle rywali jest do przyjęcia. Jednak nie jest to najniższy pułap w tej klasie i dlatego Hyundai Kona może wydawać się drogi.

Model (wersje podstawowe)

Długość (mm)

Szerokość (mm)

Wysokość (mm)

Bagażnik (l)

Cena

VW T-Roc 1.0 TSI 115 KM 6MT

4234

1831

1501

445

78 390 PLN

Hyundai KONA 1.0 120 KM T-GDi 6MT 2WD

4165

1800

1565

361

69 990 PLN

Mazda CX-3 2.0 SKY-G 120 KM 6MT

4275

1765

1535

350

68 400 PLN

Toyota C-HR 1.2 116 KM 6MT Active

4360

1795

1565

377

81 900 PLN

Jeździ jak po szynach

Układ napędowy i zawieszenie są prawie idealnie dobrane. Mimo pewnej wysokości nadwozia, samochód jest stworzony do szybkiej jazdy w zakrętach. Twardo zestrojone zawieszenie stabilizuje Hyundaia, daje nam dużą pewność przewidywania i nie wprowadza żadnej nerwowości podczas jazdy.

Wspomaganie układu kierowniczego jest czasami zbyt miękkie, ale takie działanie objawia się tylko podczas jazdy w mieście. Na trasie naprawdę daje radę i nie oszukuje. Skrzynia biegów reaguje błyskawicznie na sygnały wysyłane z pedału gazu. Hyundai KONA jedzie jak po sznurku. Niestety zbyt dziurawa nawierzchnia i duże ilości poprzecznych nierówności wprowadzają w zakłopotanie Hyundaia, ale dzięki temu wymagają od kierowcy więcej uwagi. To nie jest złe.

Benzynowa jednostka napędowa mimo 177 koni mechanicznych mocy i dynamicznej jazdy miała mały apetyt na paliwo. 8 litrów na 100 kilometrów, przy masie wynoszącej prawie 1,5 tony to rezultat dobry. Kultura pracy nie pozostawia żadnych wątpliwości co do wygłuszenia kabiny. Jest pozytywnie, a wręcz jak na Hyundaia wzorowo. Nie mam żadnych zastrzeżeń do tego jak 177 koni współpracuje z przekładnią DCT. Czy warto bawić się różnymi trybami jazdy? Gwarantuje Wam, że ani ECO (za bardzo muli), ani SPORT (za długo trzyma silnik na wysokich obrotach) nie zostanie zaliczony do ulubionych. Pozostaniecie przy COMFORCIE, bo daje wszystko i dodatkowo pozwala na lepsze zniesienie tego co dzieje się na miejskich ulicach.

Hyundai KONA stylistyczną zawieruchą

Gdy oglądałem model KONA, jeszcze w przedprodukcyjnej wersji wydawało mi się, że widzę nadwozie ładne, trochę szokujące, może nie do końca uporządkowane, ale na pewno wybiegające w myśleniu Hyundaia do przodu. Jednak po nałożeniu odpowiednich barw, ozdób i kół trochę zostałem przygnieciony nadprogramowym ładunkiem emocji unoszącym się nad karoserią. Przyznaję się bez bicia. Dla mnie wszystkiego jest za dużo. Zresztą oglądając zdjęcia sami dojdziecie do takiego wniosku. Nie twierdzę, że w tym chaosie nie ma częściowego pomysłu na ład, ale jeżeli właśnie ta nadwyżka elementów miała sprawić ponadczasowość nadwozia, to może tak się stanie.

Hyundai KONA generalnie jest ciekawą propozycją, ale nie dla wszystkich. Cenowo bliżej mu do produkcji japońskich i niemieckich niż do braci z Korei. Czy jest wart swojej ceny? Odpowiedź znajdziecie na ulicy...spróbujcie namierzyć i policzyć w ciągu dnia mijające Was sztuki Hyundaia KONA. Prędzej zapuścicie korzenie niż wypatrzycie koreańską propozycję.

DANE TECHNICZNE

Hyundai KONA 1,6 T-GDi 7DCT 4WD

Silnik (rodzaj)

benzynowy

Pojemność (ccm)

1591

Moc (KM)

177

Maks.moment obr. (Nm)

265

Prędkość maksymalna (km/h)

205

Przyspieszenie od 0-100 km/h (sek.)

7,9

Średnie zużycie paliwa (l)

8,2

Masa własna (kg)

1496

Dł./szer./wys. (mm)

4165/1800/1565

Pojemność zbiornika paliwa (l)

50

Pojemność bagażnika (l)

361

Plusy
  • dynamiczna i ekonomiczna jednostka napędowa
  • wysoka jakość wykonania
  • system nagłośnienia KRELL
  • właściwości jezdne
Minusy
  • tryb automatycznych świateł (nawet wjechanie w najmniejszy cień powoduje ich zmianę)
  • wysoka cena zakupu
  • przewrażliwony asystent pasa ruchu
  • nadgorliwa klimatyzacja
Cena
  • wersja testowana 1,6 T-GDi 177 KM 7DCT 4WD Premium 114 990 PLN
  • wersja podstawowa 1,0 T-GDi 120 KM 6MT 2WD Classic Plus 69 990 PLN

fot.Sławomir Herman